czwartek, 16 lutego 2012

Omomomo . ♥

- Zrób, zrób...zrób, zrób.. zrób .. - jęczał mi nad uchem Kuba. Nieraz, nieraz naprawdę myślałam że gorzej z nim jak z dzieckiem, bo.. cóż - mam dziecko.
- Idioto, zrobię je tylko cicho bądź ! - powiedziałam ciskając mu ręcznikiem w twarz. - Po za tym, idź przewiń małego, tatusiu. Kiedy ostatnio to zrobiłeś ?
- Hm.. jak się zastanowić, to pół godziny temu .. - zaczął posyłają mi niepewny uśmiech. I zastanowić się, dlaczego on to robi ? Myśli, że przez to, że jego usta uniosą się ku górze i odsłoni równe, białe i idealne zęby, rzucę się mu na szyję i zrobię wszystko, co mi każe ? Niedoczekanie.
- Nie przypominam sobie tego - mruknęłam zaciskając zęby, żeby się nie roześmiać.  Jego naburmuszona mówiła sama się o to prosiła. Niestety, ukrycie tego było niewykonalne. Wybuchłam gromkim śmiechem. śmiałam się tak długo, długo i długo aż nie zaczęłam się krztusić.
- Dobrze ci tak.. - bąknął ale pośpiesznie zaczął klepać mnie w plecy. - Wszystko okej ?
- T-taak - zaśmiałam się. Naprawdę. śmiałam się i śmiałam. Oczy miałam całe we łzach, chociaż.. tak naprawdę nie wiedziałam, czemu to robię. A Kuba ? Tylko się we mnie wpatrywał.
- No, przepraszam, nie gniewaj się już - powiedziałam a następnie wspięłam się do góry żeby cmoknąć go pośpiesznie w usta. - Już dobrze ?
- Jeśli zrobisz gofry - uśmiechnął się i zniknął z pola widzenia.
- Taa.. gofry - wzięłam głęboki wdech. Tylko polega to na tym, że NIE umiem ich robić. Nawet, jeśli weszłabym na internet, i tak moje gofry byłyby niedorobione i czarne i pewnie - nie, nie umiem tego naukowo określić. Gofry, gofry, gofry, gofry.. tak naprawdę, to jak naleśniki, tylko, że .. no, tylko że w gofrownicy, nie ?
Cóż, naleśniki mam w małym paluszki,  z goframi także pójdzie dobrze. No więc, jajko, czy dwa ? Dobra, chyba jedno. Mąka, mleko.. hm.. trochę pieprzu i soli ? No chyba raczej. Ciekawe, jak smakuje z kakaem .. To musi być boskie. I cukier. Jezu, chyba to mnie wciągnęło. Może będę mogła zostać sławną kucharką ! Albo nawet, szefem pięciogwiazdkowej kuchni ! Ha ! Ciekawe, kto niby będzie się śmiał ostatni. Dobra, dodam trochę cukru, i może trochę .. co mama dodawała do swoich naleśników.. mam ! Oczywiście, kwasek cytrynowy. Pamiętam co nie co, prawda ? Ale ciasto na gofry jest bardziej gęste. No więc, dodam więcej mąki.
Kiedy zaczęłam gwałtownie mieszać, na cieście pojawiły się pojedyncze gródki. Ciekawe, czy to dobrze, czy źle. Chyba dobrze. Po zakończeniu mieszania odłożyłam miskę na ladę. No więc.. tak. Czy my mamy gofrownicę. Hm.. mamy ! W szafce .. po lewej. Jest ! Już czuję te idealne, przypieczone gofry. Mniam. :3
- Czee.. wow. Co tu się dzieje ? - zapytał Albin wchodząc do kuchni.
- Jak to co ? - burknęłam oburzona. - Robię gofry !
- Aha. Czy.. ciasto czasem nie powinno być białe ? Bo te jest.. żółte..
- Takie powinno być, a jeżeli umiesz robić lepiej, proszę bardzo, phi.
- Luuz, wierzę w twoje zdolności, ehm, kulinarne..
- Masz problem ? - odwróciłam się w jego stronę z.. mieszadłem do mieszania naleśników i w ogóle ciasta. Zaraz.. jak to się nazywa..
- Cześć. Co tu się dzieje ? - zapytał Aleks wchodząc do kuchni w bokserkach. Tylko w nich.  Ta..
- Załóż coś na siebie, ludzie patrzą ! - pisnęłam zasłaniając twarz rękoma. - Moje piękne, duże i wyraziste oczy powinny widzieć tylko jedno męskie ciało. Kuby !
- Hahaha, jesteś niesamowita. Zaraz, a czy ciasto nie powinno być bia..
- Białe ? Bo nie ! To mój nowy, ulepszony przepis ! - machnęłam rękami na tyle gwałtownie, że pewnie bym  zwaliła miskę na ziemię. Ale tego nie zrobiłam. O nie. Jeju, po co siebie oszukuję ? Jasne, że zwaliłam. Ciasto pochlapało ściany, nagie ciało Aleksa, nowe spodnie Albina i mój nowiutki, słodki fartuszek. Ops !
Wszyscy troje popatrzyliśmy na to bez jakiegokolwiek wyrazu twarzy.
- Michał - powiedzieliśmy chórem i wyszliśmy z kuchni.

***

- Ale to nie ja ! To Michaś ! - krzyknęłam wzburzona. - Jak śmiesz mnie oskarżać o wylanie ciasta na ziemię ! 
- Michaś. Serio  - Mikołaj popatrzył na mnie jak na idiotkę. No tak..
- Ta-ak. Chłopaki mogą potwierdzić. Chłopaki ? - popatrzyłam na nich.
Aleks odwrócił głowę, Albin z kolei zaczął gwizdać. Debil ,to jasne, że jak ktoś zaczyna gwizdać, to jakby wydał całą prawdę !
- Chyba jednak nie potwierdzą. Idź posprzątać - posłał mi jeden ze swoich spojrzeń '' Idź zrobić co ci każę, po inaczej dostaniesz w ryja ''.
- Nie - odwróciłam głowę w drugą stronę.
- Idź.
- Nie.
-Idź - wtrącił się Aleks. 
- No.. dobrze - odpowiedziałam cicho.
- S-serio ?! - wykrzyknęli wszyscy troje.
- Nie - uśmiechnęłam się. 
- Zachowujesz się jak dziecko. Zupełnie jak D-Z-I-E-C-K-O -przeliterował bardzo wolno '' TO '' słowo.
- Przepraszam ? - żachnęłam się. 
- Nie ma za co - odpowiedział Albin i zaśmiał się razem z Aleksem. 
Obrzuciłam na nich ponurym spojrzeniem.
- Ah tak ? Aleks i Albin twoją maszynką golili sobie..
- Golili sobie nic takiego ! Mikołaj, to był Michał. Chcieliśmy tylko wrobić Tyśkę. Nie wiń jej.
- Hm.. dobra, wierzę Wam. Lepiej by było, żeby to była prawda.
- Jasne ! - pisnęliśmy we trójkę.
- Ej, wiecie, że Michaś śpi już od czterech godzin bez swojego Miśka ? Cud - powiedział Kubuś kładąc się na sofie.
- Czterech godzin powiadasz.. - spojrzenie Mikołaja natychmiast powędrowało ku mnie.
- T-ta ? To nie prawda ! - rzuciłam, jednym susem znajdując się przy Kubie. - To nałogowy kłamca, idioto. To widać gołym okiem. - rzuciłam. Wzięłam pojedynczą skarpetkę, która leżała na ziemi i wsadziłam do  buzi Kubusiowi. Bezgłośnie powiedziałam do niego '' Przepraszam''. - No więc. On kłamie. 
- Jakaś ty głupia, Martyna - jęknął Mikołaj wychodząc.
- To prawda - ktoś rzucił za mną. Powoli odwróciłam się w ich stronę.
- Który to ?
- Wszystkie palce wskazywały Kubę. Kochanego ojca mojego dziecka. Mojego kochanego chłopaka.

Ominięte zerwanie Julki i Aleksa xD

- No wiesz co ! - prychnął Aleks trzymający Julię na kolanach. Oglądanie telewizji w pochmurne dni były ich ulubionym zajęciem.
- No, sorry bardzo, że Lucy nie może być z Edwardem, nie moja wina - powiedziała cierpko Julka schodząc z jego kolan.
- Co cię ugryzło ? - burknął Aleks patrząc na nią. - Co się dzieje ?
- A co do cholery ma być ? Dupa się dzieje - odpowiedziała i wyszła z pokoju. Pierwszą jej myślą było '' Ale ze mnie szmata '' . Zdradziła go. Nieumyślnie, ale zdradziła. Jak mogła teraz udawać, że nic się nie stało, jak naprawdę się stało ? Dużo się stało.
- No więc - spróbował ponownie chłopak przeczesując włosy.
- J-ja..
- Halo, halo kochani - powiedziała Martyna wchodząc do domu.
Julia odetchnęła z ulgą. Miała szansę na ucieczkę. Teraz, albo nigdy.
- Spałam z Mikołajem ! - krzyknęła po czym szybko zasłoniła sobie usta dłońmi. Cholera, co zrobiła, to nie tak..
- J-Julka .. ? - wyszeptała Martyna biorąc Michasia na ręce.
Aleks się nie odzywał. Patrzył nieprzytomnym wzrokiem prosto w jej oczy.
- Aha - odpowiedział i ruszył w stronę drzwi.
- Nie ! - krzyknęła Julka łapiąc go za ramię, ale ten wyrwał się.
- Nie dotykaj mnie, jesteś brudna - powiedział przez zaszklone oczy.
- Aleks, dosyć .. -  powiedziała Martyna odkładając Michasia do łóżeczka. Podeszła do niego i mocno go objęła. Ale ten już na nic nie patrzył. Przytulił Martynę i wybuchnął płaczem.
- Dosyć ?! Tyśka ! Ona.. ona z nim.. brzydzę się nią.. brzydzę..się nimi - powtarzał kolejno słowa chowając twarz w jej włosach.
- Ciii.. - szeptała Tyśka głaszcząc go po włosach. Rzuciła Julce wściekłe spojrzenie. Z jej ust zrozumiała tylko jedno, jedyne słowo, które zabolało. '' Zadowolona ? '' .
- Nie ! Ale .. - urwała bo w drzwiach zobaczyła Kubę, Mikołaja i Albina.
- Co się dzieje ? - zapytał Kuba podchodząc do swojego synka. - Cześć młody.
- Wiesz, Julia ci powie - rzuciła oschle Martyna.
- Czułam smród, ale nie byłam pewna swojej teorii. Teraz wiem, że to od ciebie tak cuchnie kłopotami - syknęła Iza wchodząc do domu za chłopcami.
- Milcz ! - krzyknęła Julka telepiąc się ze złości.
- Masz problem ? - zapytała Iza podchodząc do niej.
- Stop ! - krzyknął Mikołaj wchodząc pomiędzy nimi.
- Zamknij się, kretynie - mruknęła Tyśka.
- A tobie co ?! - popatrzył na nią.
- Gówno. To wszystko przez ciebie - warknął Aleks łapiąc odruchowo dłoń Martyny.
- Chwilunia, o co chodzi ? - zapytał Kuba.
- Bzyknął ją. Ale gdzie tam, on jest singlem, a Julia oczywiście też. '' Już '' też. Haha, głupi byłem.. - baknął załamanym głosem Aleks.
- Huh.. - Mikołaj spuścił wzrok.
- Zatkało, kochanie ? - pisnął wściekle Albin.
- Nie wtrącaj się - Julka popatrzyła na niego. - To nie wasza sprawa.
- Miło, że tak traktujesz swoich przyjaciół. Ciesze się - powiedziała smutno Martyna odwracając się na pięcie. Zniknęła w swoim pokoju.
- Brawo - rzucił Kuba i biorąc dziecko na ręce poszedł za nią.
- Hahaha, idę stąd, bo rzygać mi się chce jak na was patrzę - wycedził ponuro Aleks ocierając oczy. Wyszedł z domu.
- Pójdę za nim  - mruknęła Iza i wybiegła za nim.
- Nie skomentuję tego - Albin podrapał się po głowie. - Nara.
- Super, wszyscy wielce obrażeni. Hah.





piątek, 3 lutego 2012

Cd.

Wzięłam głęboki oddech.
- Wspaniałe uczucie - powiedziałam idąc przy prowadzącym wózek Kubie.
- Pierwszy spacerek a młody już zasnął - powiedział trochę zawiedziony. 
- Wczułeś się w rolę taty - powiedziałam śmiejąc się cicho.
- Oh ! Cóż za urocza rodzinka. Śliczniutkiego macie barta - powiedziała staruszka nachylając się nad Michasiem. Speszona spuściłam głowę.
- Ehm.. macie brata ? - zapytał Kuba patrząc na staruszkę krzywo. - Nie jesteśmy rodzeństwem..
- Twój ? - zapytała patrząc na niego dziwnym wzrokiem. Po chwili szeroko otworzyła szeroko oczy. - W tym wieku ! Co za wstyd ! Co na to wasi rodzice ?! - zapytała oburzona patrząc mi prosto w oczy.
- Nie mam rodziców - rzuciłam jej oschłe spojrzenie po czym zwróciłam  się do Kuby - Idziemy ? 
- T-ta .. - powiedziała zmieszana -  Przykro mi, ale to nie zmienia faktu, że możesz wskakiwać obcym do łózka !
- Ten ''obcy'' to mój chłopak. Po drugie, niech pani uważa, co mówi. To moja sprawa co robię, sfrustrowana starucho - rzuciłam jej spojrzenie pełne pogardy i ruszyłam dumnym krokiem do przodu.
- Bezczelność .. - zaczęła staruszka. Niestety nie dosłyszeliśmy dalszych przezwisk, gdyż byliśmy za daleko.
Kuba szedł bez słowa pchając wózek. 
- Mam dosyć tych wszystkich ludzi - rzucił ni stąd, ni zowąd .
- Uhm - mruknęłam cicho patrząc na mojego synka. Nie miałabym powodu, żeby się jego wypierać. Przecież to nasze dziecko.
- Wiesz co, wracajmy, głowa mnie boli - powiedziałam patrząc na niego z przymrożonymi powiekami.
Uśmiechnął się.
- Też mam tego dosyć - odpowiedział po czym skierowaliśmy się do dobrze znanej nam kawiarni. 

***

- Aaaa, słodziaczku mój ! - pisnęła Julka ściągając fartuszek. Rzuciła go w stronę Magdy i krzyknęła - Madziu?
- Ta, ok, ok ciociu - mruknęła Magda
- Genialna jesteś - powiedziała po czym usiadła przy naszym stoliku. - No, jak tam na spacerku, mój książę ? - zapytała Julka patrząc z uwielbieniem na Michasia.
- Oczekujesz odpowiedzi ? - zapytałam śmiejąc się.
- No wiesz, dzieci są bardzo inteligentne ! - uśmiechnęła się po czym zaczęła gruchać do małego.
- Cóż, nie wszyscy są tak pozytywnie nastawieni w stosunku do Michasia - mruknął ponuro Kuba.
- Taa..