- Idioto, zrobię je tylko cicho bądź ! - powiedziałam ciskając mu ręcznikiem w twarz. - Po za tym, idź przewiń małego, tatusiu. Kiedy ostatnio to zrobiłeś ?
- Hm.. jak się zastanowić, to pół godziny temu .. - zaczął posyłają mi niepewny uśmiech. I zastanowić się, dlaczego on to robi ? Myśli, że przez to, że jego usta uniosą się ku górze i odsłoni równe, białe i idealne zęby, rzucę się mu na szyję i zrobię wszystko, co mi każe ? Niedoczekanie.
- Nie przypominam sobie tego - mruknęłam zaciskając zęby, żeby się nie roześmiać. Jego naburmuszona mówiła sama się o to prosiła. Niestety, ukrycie tego było niewykonalne. Wybuchłam gromkim śmiechem. śmiałam się tak długo, długo i długo aż nie zaczęłam się krztusić.
- Dobrze ci tak.. - bąknął ale pośpiesznie zaczął klepać mnie w plecy. - Wszystko okej ?
- T-taak - zaśmiałam się. Naprawdę. śmiałam się i śmiałam. Oczy miałam całe we łzach, chociaż.. tak naprawdę nie wiedziałam, czemu to robię. A Kuba ? Tylko się we mnie wpatrywał.
- No, przepraszam, nie gniewaj się już - powiedziałam a następnie wspięłam się do góry żeby cmoknąć go pośpiesznie w usta. - Już dobrze ?
- Jeśli zrobisz gofry - uśmiechnął się i zniknął z pola widzenia.
- Taa.. gofry - wzięłam głęboki wdech. Tylko polega to na tym, że NIE umiem ich robić. Nawet, jeśli weszłabym na internet, i tak moje gofry byłyby niedorobione i czarne i pewnie - nie, nie umiem tego naukowo określić. Gofry, gofry, gofry, gofry.. tak naprawdę, to jak naleśniki, tylko, że .. no, tylko że w gofrownicy, nie ?
Cóż, naleśniki mam w małym paluszki, z goframi także pójdzie dobrze. No więc, jajko, czy dwa ? Dobra, chyba jedno. Mąka, mleko.. hm.. trochę pieprzu i soli ? No chyba raczej. Ciekawe, jak smakuje z kakaem .. To musi być boskie. I cukier. Jezu, chyba to mnie wciągnęło. Może będę mogła zostać sławną kucharką ! Albo nawet, szefem pięciogwiazdkowej kuchni ! Ha ! Ciekawe, kto niby będzie się śmiał ostatni. Dobra, dodam trochę cukru, i może trochę .. co mama dodawała do swoich naleśników.. mam ! Oczywiście, kwasek cytrynowy. Pamiętam co nie co, prawda ? Ale ciasto na gofry jest bardziej gęste. No więc, dodam więcej mąki.
Kiedy zaczęłam gwałtownie mieszać, na cieście pojawiły się pojedyncze gródki. Ciekawe, czy to dobrze, czy źle. Chyba dobrze. Po zakończeniu mieszania odłożyłam miskę na ladę. No więc.. tak. Czy my mamy gofrownicę. Hm.. mamy ! W szafce .. po lewej. Jest ! Już czuję te idealne, przypieczone gofry. Mniam. :3
- Czee.. wow. Co tu się dzieje ? - zapytał Albin wchodząc do kuchni.
- Jak to co ? - burknęłam oburzona. - Robię gofry !
- Aha. Czy.. ciasto czasem nie powinno być białe ? Bo te jest.. żółte..
- Takie powinno być, a jeżeli umiesz robić lepiej, proszę bardzo, phi.
- Luuz, wierzę w twoje zdolności, ehm, kulinarne..
- Masz problem ? - odwróciłam się w jego stronę z.. mieszadłem do mieszania naleśników i w ogóle ciasta. Zaraz.. jak to się nazywa..
- Cześć. Co tu się dzieje ? - zapytał Aleks wchodząc do kuchni w bokserkach. Tylko w nich. Ta..
- Załóż coś na siebie, ludzie patrzą ! - pisnęłam zasłaniając twarz rękoma. - Moje piękne, duże i wyraziste oczy powinny widzieć tylko jedno męskie ciało. Kuby !
- Hahaha, jesteś niesamowita. Zaraz, a czy ciasto nie powinno być bia..
- Białe ? Bo nie ! To mój nowy, ulepszony przepis ! - machnęłam rękami na tyle gwałtownie, że pewnie bym zwaliła miskę na ziemię. Ale tego nie zrobiłam. O nie. Jeju, po co siebie oszukuję ? Jasne, że zwaliłam. Ciasto pochlapało ściany, nagie ciało Aleksa, nowe spodnie Albina i mój nowiutki, słodki fartuszek. Ops !
Wszyscy troje popatrzyliśmy na to bez jakiegokolwiek wyrazu twarzy.
- Michał - powiedzieliśmy chórem i wyszliśmy z kuchni.
***
- Ale to nie ja ! To Michaś ! - krzyknęłam wzburzona. - Jak śmiesz mnie oskarżać o wylanie ciasta na ziemię !
- Michaś. Serio - Mikołaj popatrzył na mnie jak na idiotkę. No tak..
- Ta-ak. Chłopaki mogą potwierdzić. Chłopaki ? - popatrzyłam na nich.
Aleks odwrócił głowę, Albin z kolei zaczął gwizdać. Debil ,to jasne, że jak ktoś zaczyna gwizdać, to jakby wydał całą prawdę !
- Chyba jednak nie potwierdzą. Idź posprzątać - posłał mi jeden ze swoich spojrzeń '' Idź zrobić co ci każę, po inaczej dostaniesz w ryja ''.
- Nie - odwróciłam głowę w drugą stronę.
- Idź.
- Nie.
-Idź - wtrącił się Aleks.
- No.. dobrze - odpowiedziałam cicho.
- S-serio ?! - wykrzyknęli wszyscy troje.
- Nie - uśmiechnęłam się.
- Zachowujesz się jak dziecko. Zupełnie jak D-Z-I-E-C-K-O -przeliterował bardzo wolno '' TO '' słowo.
- Przepraszam ? - żachnęłam się.
- Nie ma za co - odpowiedział Albin i zaśmiał się razem z Aleksem.
Obrzuciłam na nich ponurym spojrzeniem.
- Ah tak ? Aleks i Albin twoją maszynką golili sobie..
- Golili sobie nic takiego ! Mikołaj, to był Michał. Chcieliśmy tylko wrobić Tyśkę. Nie wiń jej.
- Hm.. dobra, wierzę Wam. Lepiej by było, żeby to była prawda.
- Jasne ! - pisnęliśmy we trójkę.
- Ej, wiecie, że Michaś śpi już od czterech godzin bez swojego Miśka ? Cud - powiedział Kubuś kładąc się na sofie.
- Czterech godzin powiadasz.. - spojrzenie Mikołaja natychmiast powędrowało ku mnie.
- T-ta ? To nie prawda ! - rzuciłam, jednym susem znajdując się przy Kubie. - To nałogowy kłamca, idioto. To widać gołym okiem. - rzuciłam. Wzięłam pojedynczą skarpetkę, która leżała na ziemi i wsadziłam do buzi Kubusiowi. Bezgłośnie powiedziałam do niego '' Przepraszam''. - No więc. On kłamie.
- Jakaś ty głupia, Martyna - jęknął Mikołaj wychodząc.
- To prawda - ktoś rzucił za mną. Powoli odwróciłam się w ich stronę.
- Który to ?
- Wszystkie palce wskazywały Kubę. Kochanego ojca mojego dziecka. Mojego kochanego chłopaka.
Haha :D
OdpowiedzUsuńŚmieszne c :
Usuń