piątek, 30 marca 2012

Kolejny rozdział.

- To ty jesteś śmieszna, Martyna !  - krzyknął Kuba. To był pierwszy raz, kiedy się kłóciliśmy. Hm.. jakby się zastanowić, to nie ja byłam śmieszna, tylko to wszystko. Cała ta sytuacja była po prostu.. chora.
- Jesteś ślepy ?! Nie widzisz tego ? - wstałam. - Głupi, głupi, głupi !
- Nie jestem ślepy. Nic między nami nie ma. Koniec śpiewki a teraz idź zrób mi coś do jedzenia, bo jestem głodny. Tylko nie naleśniki, bo od razu odechce mi się wszystkiego.
- Wstrętna, podła kreatura ! Niech Ci Ala zrobi coś do jedzenia - wyprowadzona z równowagi rzuciłam w niego książką. W tej samej chwili rozległ się dzwonek z telefonu Kuby.
- Haha.. haha.. Ala ? - rzuciłam.
- Idź, i weź coś. Dobrze ? Albo już coś brałaś, wtedy proponuję zmianę dilera. - Ala ? Hej - odezwał się do telefonu i na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. - Teraz ? - spojrzał na mnie, to na telefon. - Tak. Mam czas.
- Jeżeli teraz wyjdziesz, możesz nie wracać - powiedziałam i natychmiast pożałowałam tego.
- Przyjdę, jak się ogarniesz - warknął i wyszedł. A ja ? Cała zdrętwiała stałam na środku pokoju nie mogąc wydobyć z siebie jakiegokolwiek dźwięku. Czy to była jego odpowiedź ? Zamknęłam oczu gdyż czułam, że robią się wilgotne. Poczułam jak na moim policzku spływa jedna, jedyna łza. Zastanawiam się, czy to jest dobra łza ? Czy to ta zła i uciążliwa ? Te złe są okropne. Czy te plany, o których dzień wczoraj rozmawialiśmy były tylko na '' dobra, skończ tą śpiewkę bo mi się rzygać chce ? ''.
- Co  się dzieje ? D-dlaczego.. płaczesz ? - zapytał Mikołaj podchodząc do mnie. Co zrobiłam ja ? Oczywiście poszłam niewzruszona do pokoju. A tak na serio ? Wtuliłam się w jego tors i wybuchłam płaczem.

*

- Jesteś beznadziejny - powiedziała Ala i zrobiła spory łyk swojej kawy. Ciekawi mnie tylko jedna rzecz. Czy Martyna pomyślała, że moje wyjście z domu oznacza '' wyjście wyjście '' czy '' wyjście '' ..
- Słuchasz mnie głupku ? - zapytała zirytowana Alicja. - Jezu, jak dziecko. I uważa, że kręcimy ze sobą ? Błagam, już mi jej żal, że jest z kimś takim jak ty.. Za grosz gustu jeśli chodzi o facetów. 
- Z-zamknij się ! Chyba ty nie masz, kochasz się w Albinie idiotko - rzuciłem ze znaczną satysfakcją. 
Przewidziałem co się stanie. Nagle zrobiła się cała czerwona i zakryła twarz w swoich kasztanowych loczkach.
- Odwal się. Nieprawda. Uważam, że fajnie się z nim gada to wszystko.
- Zakochana para Albin i Ala.. przepraszam, on ma dziewczynę ! Ha ! - zacząłem nucić.
- Jesteś perfidną świnią - syknęła i wstała podnosząc swoją torbę. - Spóźnię się na zajęcia, cześć.
- Czekaj ! Nie chciałem, na prawdę !
- Dobrze, wybaczam - zaśmiała się Alicja. - Dzisiaj mam ochotę się nawalić. Co ty na to, żeby odwiedzić naszych starych znajomych ?
Zamarłem.
- Do reszty masz narąbane w głowie !? Wychodzę - warknąłem i gwałtownie podnosząc się popchałem ją.
- Uważaj idioto, inaczej twoja żoneczka może się o wszystkim dowiedzieć.. o twojej przeszłości.. - powiedziała z satysfakcją w głosie.


***

- Czuję.. że On mnie nie kocha. Od dawna nasze relacje zmieniły się.. Ja.. On.. zmienił się. Ale.. ja, naprawdę, naprawdę go kocham - wyszlochałam do siedzącego obok Mikołaja.
- Nie płacz.. nie warto. Jeżeli Cię nie kocha, to ostatni palant na Ziemi.. łączy was miłość i oczywiście owoc tej waszej miłości - Michaś. Zrozum - powiedział głaszcząc mnie równomiernie po głowie.
- Ha ha, '' tej naszej miłości '' - parsknęłam. - Mojej miłości. Czuję, że ten idiota się mną nie interesuje.. To oczywiste.
- Głupoty gadasz! - warknął. - Jesteś najlepszą dziewczyną, jaką znam! Dlatego Cię kocham! - wykrzyczał i natychmiast zakrył usta.
- C-co.. - zaczęłam i nagle usłyszałam tłukące się szkło. Za nami stała Iza która w oczach miała łzy. 
- Iza? - zapytał Mikołaj natychmiast o de mnie odchodząc.
- Wiedziałam, że ją kochasz! Wiedziałam! Kiedy byłeś ze mną, nie umiałeś wyrazić swoich uczuć! Po prostu twoja twarz była! A przy niej się uśmiechasz! Płaczesz! Odczuwasz ból! 
- Iza.. uspokój się.. - zaczęłam.
- Zamknij się! Jesteś podła! Nawet go mi zabrałaś! Nie dosyć, że masz Aleksa i Kubę, to jeszcze.. jeszcze go chcesz mi zabrać! Jesteś naprawdę gówniarą! - krzyczała przez łzy. Opadła na kolana i zaczęła szlochać.



czwartek, 16 lutego 2012

Omomomo . ♥

- Zrób, zrób...zrób, zrób.. zrób .. - jęczał mi nad uchem Kuba. Nieraz, nieraz naprawdę myślałam że gorzej z nim jak z dzieckiem, bo.. cóż - mam dziecko.
- Idioto, zrobię je tylko cicho bądź ! - powiedziałam ciskając mu ręcznikiem w twarz. - Po za tym, idź przewiń małego, tatusiu. Kiedy ostatnio to zrobiłeś ?
- Hm.. jak się zastanowić, to pół godziny temu .. - zaczął posyłają mi niepewny uśmiech. I zastanowić się, dlaczego on to robi ? Myśli, że przez to, że jego usta uniosą się ku górze i odsłoni równe, białe i idealne zęby, rzucę się mu na szyję i zrobię wszystko, co mi każe ? Niedoczekanie.
- Nie przypominam sobie tego - mruknęłam zaciskając zęby, żeby się nie roześmiać.  Jego naburmuszona mówiła sama się o to prosiła. Niestety, ukrycie tego było niewykonalne. Wybuchłam gromkim śmiechem. śmiałam się tak długo, długo i długo aż nie zaczęłam się krztusić.
- Dobrze ci tak.. - bąknął ale pośpiesznie zaczął klepać mnie w plecy. - Wszystko okej ?
- T-taak - zaśmiałam się. Naprawdę. śmiałam się i śmiałam. Oczy miałam całe we łzach, chociaż.. tak naprawdę nie wiedziałam, czemu to robię. A Kuba ? Tylko się we mnie wpatrywał.
- No, przepraszam, nie gniewaj się już - powiedziałam a następnie wspięłam się do góry żeby cmoknąć go pośpiesznie w usta. - Już dobrze ?
- Jeśli zrobisz gofry - uśmiechnął się i zniknął z pola widzenia.
- Taa.. gofry - wzięłam głęboki wdech. Tylko polega to na tym, że NIE umiem ich robić. Nawet, jeśli weszłabym na internet, i tak moje gofry byłyby niedorobione i czarne i pewnie - nie, nie umiem tego naukowo określić. Gofry, gofry, gofry, gofry.. tak naprawdę, to jak naleśniki, tylko, że .. no, tylko że w gofrownicy, nie ?
Cóż, naleśniki mam w małym paluszki,  z goframi także pójdzie dobrze. No więc, jajko, czy dwa ? Dobra, chyba jedno. Mąka, mleko.. hm.. trochę pieprzu i soli ? No chyba raczej. Ciekawe, jak smakuje z kakaem .. To musi być boskie. I cukier. Jezu, chyba to mnie wciągnęło. Może będę mogła zostać sławną kucharką ! Albo nawet, szefem pięciogwiazdkowej kuchni ! Ha ! Ciekawe, kto niby będzie się śmiał ostatni. Dobra, dodam trochę cukru, i może trochę .. co mama dodawała do swoich naleśników.. mam ! Oczywiście, kwasek cytrynowy. Pamiętam co nie co, prawda ? Ale ciasto na gofry jest bardziej gęste. No więc, dodam więcej mąki.
Kiedy zaczęłam gwałtownie mieszać, na cieście pojawiły się pojedyncze gródki. Ciekawe, czy to dobrze, czy źle. Chyba dobrze. Po zakończeniu mieszania odłożyłam miskę na ladę. No więc.. tak. Czy my mamy gofrownicę. Hm.. mamy ! W szafce .. po lewej. Jest ! Już czuję te idealne, przypieczone gofry. Mniam. :3
- Czee.. wow. Co tu się dzieje ? - zapytał Albin wchodząc do kuchni.
- Jak to co ? - burknęłam oburzona. - Robię gofry !
- Aha. Czy.. ciasto czasem nie powinno być białe ? Bo te jest.. żółte..
- Takie powinno być, a jeżeli umiesz robić lepiej, proszę bardzo, phi.
- Luuz, wierzę w twoje zdolności, ehm, kulinarne..
- Masz problem ? - odwróciłam się w jego stronę z.. mieszadłem do mieszania naleśników i w ogóle ciasta. Zaraz.. jak to się nazywa..
- Cześć. Co tu się dzieje ? - zapytał Aleks wchodząc do kuchni w bokserkach. Tylko w nich.  Ta..
- Załóż coś na siebie, ludzie patrzą ! - pisnęłam zasłaniając twarz rękoma. - Moje piękne, duże i wyraziste oczy powinny widzieć tylko jedno męskie ciało. Kuby !
- Hahaha, jesteś niesamowita. Zaraz, a czy ciasto nie powinno być bia..
- Białe ? Bo nie ! To mój nowy, ulepszony przepis ! - machnęłam rękami na tyle gwałtownie, że pewnie bym  zwaliła miskę na ziemię. Ale tego nie zrobiłam. O nie. Jeju, po co siebie oszukuję ? Jasne, że zwaliłam. Ciasto pochlapało ściany, nagie ciało Aleksa, nowe spodnie Albina i mój nowiutki, słodki fartuszek. Ops !
Wszyscy troje popatrzyliśmy na to bez jakiegokolwiek wyrazu twarzy.
- Michał - powiedzieliśmy chórem i wyszliśmy z kuchni.

***

- Ale to nie ja ! To Michaś ! - krzyknęłam wzburzona. - Jak śmiesz mnie oskarżać o wylanie ciasta na ziemię ! 
- Michaś. Serio  - Mikołaj popatrzył na mnie jak na idiotkę. No tak..
- Ta-ak. Chłopaki mogą potwierdzić. Chłopaki ? - popatrzyłam na nich.
Aleks odwrócił głowę, Albin z kolei zaczął gwizdać. Debil ,to jasne, że jak ktoś zaczyna gwizdać, to jakby wydał całą prawdę !
- Chyba jednak nie potwierdzą. Idź posprzątać - posłał mi jeden ze swoich spojrzeń '' Idź zrobić co ci każę, po inaczej dostaniesz w ryja ''.
- Nie - odwróciłam głowę w drugą stronę.
- Idź.
- Nie.
-Idź - wtrącił się Aleks. 
- No.. dobrze - odpowiedziałam cicho.
- S-serio ?! - wykrzyknęli wszyscy troje.
- Nie - uśmiechnęłam się. 
- Zachowujesz się jak dziecko. Zupełnie jak D-Z-I-E-C-K-O -przeliterował bardzo wolno '' TO '' słowo.
- Przepraszam ? - żachnęłam się. 
- Nie ma za co - odpowiedział Albin i zaśmiał się razem z Aleksem. 
Obrzuciłam na nich ponurym spojrzeniem.
- Ah tak ? Aleks i Albin twoją maszynką golili sobie..
- Golili sobie nic takiego ! Mikołaj, to był Michał. Chcieliśmy tylko wrobić Tyśkę. Nie wiń jej.
- Hm.. dobra, wierzę Wam. Lepiej by było, żeby to była prawda.
- Jasne ! - pisnęliśmy we trójkę.
- Ej, wiecie, że Michaś śpi już od czterech godzin bez swojego Miśka ? Cud - powiedział Kubuś kładąc się na sofie.
- Czterech godzin powiadasz.. - spojrzenie Mikołaja natychmiast powędrowało ku mnie.
- T-ta ? To nie prawda ! - rzuciłam, jednym susem znajdując się przy Kubie. - To nałogowy kłamca, idioto. To widać gołym okiem. - rzuciłam. Wzięłam pojedynczą skarpetkę, która leżała na ziemi i wsadziłam do  buzi Kubusiowi. Bezgłośnie powiedziałam do niego '' Przepraszam''. - No więc. On kłamie. 
- Jakaś ty głupia, Martyna - jęknął Mikołaj wychodząc.
- To prawda - ktoś rzucił za mną. Powoli odwróciłam się w ich stronę.
- Który to ?
- Wszystkie palce wskazywały Kubę. Kochanego ojca mojego dziecka. Mojego kochanego chłopaka.

Ominięte zerwanie Julki i Aleksa xD

- No wiesz co ! - prychnął Aleks trzymający Julię na kolanach. Oglądanie telewizji w pochmurne dni były ich ulubionym zajęciem.
- No, sorry bardzo, że Lucy nie może być z Edwardem, nie moja wina - powiedziała cierpko Julka schodząc z jego kolan.
- Co cię ugryzło ? - burknął Aleks patrząc na nią. - Co się dzieje ?
- A co do cholery ma być ? Dupa się dzieje - odpowiedziała i wyszła z pokoju. Pierwszą jej myślą było '' Ale ze mnie szmata '' . Zdradziła go. Nieumyślnie, ale zdradziła. Jak mogła teraz udawać, że nic się nie stało, jak naprawdę się stało ? Dużo się stało.
- No więc - spróbował ponownie chłopak przeczesując włosy.
- J-ja..
- Halo, halo kochani - powiedziała Martyna wchodząc do domu.
Julia odetchnęła z ulgą. Miała szansę na ucieczkę. Teraz, albo nigdy.
- Spałam z Mikołajem ! - krzyknęła po czym szybko zasłoniła sobie usta dłońmi. Cholera, co zrobiła, to nie tak..
- J-Julka .. ? - wyszeptała Martyna biorąc Michasia na ręce.
Aleks się nie odzywał. Patrzył nieprzytomnym wzrokiem prosto w jej oczy.
- Aha - odpowiedział i ruszył w stronę drzwi.
- Nie ! - krzyknęła Julka łapiąc go za ramię, ale ten wyrwał się.
- Nie dotykaj mnie, jesteś brudna - powiedział przez zaszklone oczy.
- Aleks, dosyć .. -  powiedziała Martyna odkładając Michasia do łóżeczka. Podeszła do niego i mocno go objęła. Ale ten już na nic nie patrzył. Przytulił Martynę i wybuchnął płaczem.
- Dosyć ?! Tyśka ! Ona.. ona z nim.. brzydzę się nią.. brzydzę..się nimi - powtarzał kolejno słowa chowając twarz w jej włosach.
- Ciii.. - szeptała Tyśka głaszcząc go po włosach. Rzuciła Julce wściekłe spojrzenie. Z jej ust zrozumiała tylko jedno, jedyne słowo, które zabolało. '' Zadowolona ? '' .
- Nie ! Ale .. - urwała bo w drzwiach zobaczyła Kubę, Mikołaja i Albina.
- Co się dzieje ? - zapytał Kuba podchodząc do swojego synka. - Cześć młody.
- Wiesz, Julia ci powie - rzuciła oschle Martyna.
- Czułam smród, ale nie byłam pewna swojej teorii. Teraz wiem, że to od ciebie tak cuchnie kłopotami - syknęła Iza wchodząc do domu za chłopcami.
- Milcz ! - krzyknęła Julka telepiąc się ze złości.
- Masz problem ? - zapytała Iza podchodząc do niej.
- Stop ! - krzyknął Mikołaj wchodząc pomiędzy nimi.
- Zamknij się, kretynie - mruknęła Tyśka.
- A tobie co ?! - popatrzył na nią.
- Gówno. To wszystko przez ciebie - warknął Aleks łapiąc odruchowo dłoń Martyny.
- Chwilunia, o co chodzi ? - zapytał Kuba.
- Bzyknął ją. Ale gdzie tam, on jest singlem, a Julia oczywiście też. '' Już '' też. Haha, głupi byłem.. - baknął załamanym głosem Aleks.
- Huh.. - Mikołaj spuścił wzrok.
- Zatkało, kochanie ? - pisnął wściekle Albin.
- Nie wtrącaj się - Julka popatrzyła na niego. - To nie wasza sprawa.
- Miło, że tak traktujesz swoich przyjaciół. Ciesze się - powiedziała smutno Martyna odwracając się na pięcie. Zniknęła w swoim pokoju.
- Brawo - rzucił Kuba i biorąc dziecko na ręce poszedł za nią.
- Hahaha, idę stąd, bo rzygać mi się chce jak na was patrzę - wycedził ponuro Aleks ocierając oczy. Wyszedł z domu.
- Pójdę za nim  - mruknęła Iza i wybiegła za nim.
- Nie skomentuję tego - Albin podrapał się po głowie. - Nara.
- Super, wszyscy wielce obrażeni. Hah.





piątek, 3 lutego 2012

Cd.

Wzięłam głęboki oddech.
- Wspaniałe uczucie - powiedziałam idąc przy prowadzącym wózek Kubie.
- Pierwszy spacerek a młody już zasnął - powiedział trochę zawiedziony. 
- Wczułeś się w rolę taty - powiedziałam śmiejąc się cicho.
- Oh ! Cóż za urocza rodzinka. Śliczniutkiego macie barta - powiedziała staruszka nachylając się nad Michasiem. Speszona spuściłam głowę.
- Ehm.. macie brata ? - zapytał Kuba patrząc na staruszkę krzywo. - Nie jesteśmy rodzeństwem..
- Twój ? - zapytała patrząc na niego dziwnym wzrokiem. Po chwili szeroko otworzyła szeroko oczy. - W tym wieku ! Co za wstyd ! Co na to wasi rodzice ?! - zapytała oburzona patrząc mi prosto w oczy.
- Nie mam rodziców - rzuciłam jej oschłe spojrzenie po czym zwróciłam  się do Kuby - Idziemy ? 
- T-ta .. - powiedziała zmieszana -  Przykro mi, ale to nie zmienia faktu, że możesz wskakiwać obcym do łózka !
- Ten ''obcy'' to mój chłopak. Po drugie, niech pani uważa, co mówi. To moja sprawa co robię, sfrustrowana starucho - rzuciłam jej spojrzenie pełne pogardy i ruszyłam dumnym krokiem do przodu.
- Bezczelność .. - zaczęła staruszka. Niestety nie dosłyszeliśmy dalszych przezwisk, gdyż byliśmy za daleko.
Kuba szedł bez słowa pchając wózek. 
- Mam dosyć tych wszystkich ludzi - rzucił ni stąd, ni zowąd .
- Uhm - mruknęłam cicho patrząc na mojego synka. Nie miałabym powodu, żeby się jego wypierać. Przecież to nasze dziecko.
- Wiesz co, wracajmy, głowa mnie boli - powiedziałam patrząc na niego z przymrożonymi powiekami.
Uśmiechnął się.
- Też mam tego dosyć - odpowiedział po czym skierowaliśmy się do dobrze znanej nam kawiarni. 

***

- Aaaa, słodziaczku mój ! - pisnęła Julka ściągając fartuszek. Rzuciła go w stronę Magdy i krzyknęła - Madziu?
- Ta, ok, ok ciociu - mruknęła Magda
- Genialna jesteś - powiedziała po czym usiadła przy naszym stoliku. - No, jak tam na spacerku, mój książę ? - zapytała Julka patrząc z uwielbieniem na Michasia.
- Oczekujesz odpowiedzi ? - zapytałam śmiejąc się.
- No wiesz, dzieci są bardzo inteligentne ! - uśmiechnęła się po czym zaczęła gruchać do małego.
- Cóż, nie wszyscy są tak pozytywnie nastawieni w stosunku do Michasia - mruknął ponuro Kuba.
- Taa..

czwartek, 26 stycznia 2012

Rozdział . XXX

- C-ciocia .. - zaczęłam, kiedy ocknęłam się z szoku. Ta kobieta, jest siostrą mojego zmarłego ojca. Nie będę ukrywać, że nie darzę jej sympatią.
- Niestety .. Nie mów do mnie ciocia. Jestem Eliza, czyż nie ? - rzuciła oschle kierują wzrok w stronę Michałka. Skrzywiła się. - Heh, wiedziałam, że kiedyś przyniesiesz wstyd swojemu ojcu .., nie spodziewałam się, że urodzisz bękarta. Brawa .. dla Ciebie.
- Jak śmiesz .. - nie zdążyłam dokończyć gdyż poczułam przeszywający moją twarz ból. Moje myśli zaczęły bezwładnie krążyć mi w głowie.  Zakręciło mi się w głowie, przez co mogłam upuścić dziecko.
-Trzymaj języka za zębami, kochanie. Jesteś jak matka. Bezwartościowe zero - powiedziała bez konkretnego wyrazu twarzy.
Mój wzrok przykuło coś, a raczej ktoś, kto stał w progu. Kuba przyglądał się całemu zdarzeniu. Tak jak i ja, był  zszokowany. Jego szok przeobraził się jednak w coś, czego nie byłam w stanie rozgryźć. To była dzikość, jakiej nigdy przedtem nie widziałam. Szybkim krokiem znalazł się obok, gładząc mój policzek.
- Ty odrażająca kreaturo - syknął w stronę Elizy.
- Nazywał mnie tak mąż, i jakoś to przeżyłam, tak i teraz przeżyję, zważając na to, że jesteś nikim - powiedziała uśmiechając się słodko w jego stronę.
- Nie waż się ich dotykać .. - rzucił jej spojrzenie pełne nienawiści.
- Kubusiu, tak się nazywasz, prawda ? Heh. Zmieniłeś się.. kiedyś byłeś  grzecznym i dobrze wychowanym chłopcem. A teraz .. dzięki niej stałeś się tak samo beznadziejny jak ona sama- rzuciła mu oceniając stan swoich nowych tipsów - I jeszcze ten bękart ..
Popatrzyłam na Kubę i zamarłam. W jego oczach można było ujrzeć łzy. Stopniowo zbierało się ich coraz więcej aż same trysnęły mu z oczu.
- Tak jak myślałam, żałosne ..
- Em, jeżeli skończyła pani swoje banalne przemówienie, proszę się stąd wynieść, bo wezwę ochronę - powiedziała Dominika ukazując się w drzwiach.
- Nasienie diabła .. - powiedziała z przerażeniem w oczach Eliza.
- Ha.. hahahah .. hahaha - wybuchnęła niekontrolowanym śmiechem Dominika. - Dalej mnie tak pani nazywa mimo, że minęło tyle lat ..
- Znajdź mi osobę, która poznałaby cię i była normalna ! - krzyknęła Eliza patrząc jej prosto w oczy.
- Radzę, żebyś stąd wyszła, zanim zrobię coś, czego będę ..a raczej nie będę żałować, ale sprawi mi to niewyobrażalną radochę ! - krzyknęła Dominika robiąc zgrabny piruet.
- Zobaczymy, kto ostatni będzie się śmiał .. - powiedziała po czym znikła.
Siedziałam z dzieckiem na rękach całkiem oszołomiona.
- Dominika .. zabierz je.. proszę .. - powiedziałam i po chwili to ona trzymała Michasia na rękach.
Kuba usiadł obok mnie biorąc moją dłoń i splątał ją ze swoją. Zamknęłam oczy i zacisnęłam usta. Eliza nie da nam spokoju. Eliza wszystko zniszczy. Eliza się wtrąci.


***

- Kuba, mamy wszystko ? - zapytałam po raz setny, bo wiedziałam, że o czymś zapomnieliśmy. 
- Tak, mamy - powiedział śmiejąc się zapewne z mojej głupoty. Nie byłam pewna, czy kupiliśmy wszystko. 
- Pampersy ? - zapytałam.
- Tak - odpowiedział. 
- Chusteczki, przybory do kąpieli ? - zadałam ponownie pytanie.
- Tak, i .. tak - odpowiedział z nutką rozbawienia w głosie. 
Byliśmy w drodze do domu. Tak. Mogliśmy zabrać naszego zdrowego maluszka.
Kiedy byliśmy na miejscu, Kuba wziął Michasia na ręce, a ja z Mikołajem zabraliśmy torby z bagażnika. Kuba był zakochany w naszym maleństwie. Zapatrzony był w niego jak w obrazek. Gdy tak patrzyłam na nich, było to jak miód na serce. 
- Hej, Romeo, rusz się - powiedział oschle Mikołaj lekko kopiąc mnie w tył.
- Wybacz, już - powiedziałam po czym zeszłam mu z drogi. Brakuje mi mojego przyjaciela. Dawnego przyjaciela.. nadal żywi do mnie urazę. Mikołaj nie przepada zbytnio za Michasiem. Ostatnio słyszałam, jak mówił do niego '' Ty mały robalu, myślisz, że jesteś taki słodki ? '' . To było trochę przerażające. Odkąd jest z Julią, stał się dziwny. Nie umiem tego wyjaśnić. 
- Ta, ta - odpowiedział po czym puścił do mnie oczko. Tak. To był mój dawny przyjaciel.
Kiedy dotarliśmy na górę, już na korytarzu słychać krzyki.
- Zostaw to idioto ! - krzyczała jak zwykle pełna sił witalnych Julia. Kiedy weszliśmy do środku Julia szarpała się z Albinem o małe śpioszki. 
- Tyśka, kochanie, mam dla Ciebie prezento ! - krzyknęła Julia wyrywając Albinowi małe, niebieskie śpioszki. 
- Ej, nie przeginasz ? - powiedział Albin wyrywając jej ubranko. - To od nas, a nie od niej - dodał.
- Phi, mówcie co chcecie, ja zapłaciłam więcej. O Jezusie, a kto to ! Mój malutki bąbelek ! - pisnęła Julka biegnąc prosto w stronę Mikołaja, Kuby i Michała.
- Oo, skarbie, też się cieszę, że Cię widzę - powiedział Mikołaj rozkładając ręce.
- Ta, ja też - machnęła Julka po czym zaczęła wyrywać Michasia z objęć Kuby.
- Proszę, weźcie to coś, zanim rozwali dom - powiedziała Iza podchodząc do Michałka.
- To coś ? Chyba się przesłyszałam - powiedziała Julka trzymając małego na kolankach.
- Em.. nie - powiedziała marszcząc nos. 
- Jakbym nie miała mojego kochanego .. Michasia, dostałabyś w ryja - powiedziała. 
- Zamknijcie się obie - powiedziałam śmiejąc się. - Jestem zmęczona.
- Ah, idź spać, ja się .. my się tu wszystkim zajmiemy ! - krzyknęła zadowolona Julia obcałowując Michasia.
- Dobrze wariatko, nie zgwałć mi synka - powiedziałam po czym zniknęłam w naszym pokoju. Myslałam, że to koniec. ale to dopiero początek naszych zmartwień.

sobota, 21 stycznia 2012

Rozdział XXIX . 9 msc. później.

- Boże.. to takie koszmarne.. - powiedziałam próbując wstać. Dokładnie tak. Byłam w 9 miesiącu ciąży. Zdecydowałam się na dziecko, ponieważ jest Kuby. Pokochałam je z całego serca.. moje małe maleństwo. Za dwa tygodnie będziemy rodzicami. Z jednej strony .. cholernie się boję. Ale zawsze są przy mnie moi najbliżsi. 
- Ty, maluchu, tata czeka - szepnął Kuba głaszcząc mój wielki brzuch. Kiedy usłyszałam słowo '' tata '' .. czułam, że mogę się rozpłakał. Sądziłam, że mnie zostawi, że nie będzie chciał mnie znać przez to, że zrobiłam mu dzieciaka. On się cieszył ..
- Ciocia też ! - krzyknęła Julia, która była obejmowana przez Mikołaja.
- Tu są dwie ciocie - powiedziała zirytowana Iza, którą z kolei trzymał za rękę Aleks. 
- Ta.. ta.. zapomniałam - machnęła lekceważąco ręką. 
- Ty wstrętna .. ciotko ! - krzyknęła Iza.
- Co ty powiedziałaś ? - zapytała oszołomiona Julka podchodząc do niej.
- Gówno - odpowiedziała. 
I w tej chwili poczułam. Poczułam niewyobrażalny ból. 
- Wody jej odchodzą ! - krzyknął Aleks. 
- Boże, boże, boże .. nie pisali w poradniku jak się w takiej sytuacji zachować ! - krzyknął Kuba łapiąc mnie za rękę. Zaczęłam ciężko oddychać. I wtedy .. wtedy zapomniałam o Bożym świecie. 
- Boże, Mikołaj, bierz kluczyki ! - krzyknęła Julka ubierając kurtkę. Złapała mnie za rękę.
- Wszystko będzie dobrze, kochanie.. - szepnęła całując mnie w policzek. 
Dziesięć minut później byliśmy w szpitalu. Mimo, że nie wyraźnie widziałam, poznałam po zapachu. Nie minęła sekunda, a leżałam na czymś twardym. Leżałam na czymś niewygodnym. Ciężko oddychałam. Nie wiem kiedy znaleźliśmy się w szpitalu, ale wszystko było takie nierealne. Zapomniałam o bólu.. zapomniałam o strachu. Ktoś mocno trzymał mnie za rękę. Nie mogłam określić, kim był ten ktoś, ponieważ moje oczy zaszły łzami. Nie płakałam z powodu smutku. nie płakałam z powodu bólu .. płakałam ze szczęścia. Za chwilę na świat miało przyjść moje maleństwo. Za chwilę ja i Kuba mieliśmy stać się rodzicami. To uczucie było tak silne .. po chwili zorientowałam się, co się dzieje. Rodziłam. W tej chwili ! Przypomniałam sobie o bólu i strachu. Ból i strach ustał. Wszystko się ulotniło w jednej chwili. Chwili, w której usłyszałam krzyk płaczącego dziecka. Zamknęłam oczy.



***


Otworzyłam oczy, po czym je natychmiast zamknęłam. Strasznie mnie piekły. Dotknęłam brzucha. Przestraszyłam się. Nie miałam go.. nie miałam mojego dziecka.
- Kochanie .. - zaczął Kuba, który siedział trzymając mnie za rękę. 
- Gdzie jest !? - zapytałam zbyt ostro. 
- Jest .. chłopczyk - powiedział Kuba uśmiechając się szeroko. W jego oczach pojawiła się łza, którą natychmiast otarł. Spadł mi kamień z serca. Jestem .. matką. To dziwne uczucie. Na chwilę przestałam myśleć, jakie to cudowne uczucie. Przestraszyłam się. Do sali weszła Dominika trzymając .. dziecko na rękach.
- No proszę, proszę, proszę. Jestem ciocią - powiedziała z uśmiechem patrząc na maleństwo. - Czy mama chce potrzymać swoją pociechę ?
- J-ja .. c-chcę .. - zaczęłam jąkając się. To był strach. Zbliżała się od mnie, co sprawiało że drętwiałam. Kiedy była już na tyle blisko, wyciągnęła w moją stronę ręce z moim chłopczykiem .. z moim .. synkiem. Powoli wyjęłam dziecko z jej objęć i popatrzyłam na nie. I wtedy wszystko było poza moim zasięgiem wzroku. Był tylko on. Był taki śliczny.. Patrzyłam na niego jak zahipnotyzowana. Mój synek .. mój mały synek. 
- Cześć maluchu .. - zaczęłam. Nie wytrzymałam. Moje oczy zalały się. Tak. Płakałam. To niewyobrażalne szczęście mną zawładnęło. Nie umiałam opisać tak mocnego uczucia jakie żywiłam do maluszka.  - Tu twoja .. mama - dodałam nieśmiało. Zwróciłam się w stronę Kuby. 
- Chcesz potrzymać ? - zapytałam cicho nadal się uśmiechając. Popatrzył na mnie oszołomiony.
- J-ja nie umiem .. - zaczął zmieszany. Ale po jego minie wyczułam, że o tym marzy. 
- Zamknij się i weź - powiedziałam śmiejąc się cicho po czym powoli wręczyłam mu je. Popatrzyła na maleństwo. 
- Jak go w ogóle nazwiemy ? - zapytał nie odrywając wzroku od nowego członka rodziny. 
- Michał .. - zaczął niepewnie. 
- Michaś .. Nasz mały Michaś .. - zaczęłam. Byłam cała .. taka silna.. czułam się silna. Nie dało się opisać mojego szczęścia. 
- Jej .. jesteśmy rodzicami .. - zaczął. - Wow ! 
- Tak .. ja też nie mogę uwierzyć - powiedziałam patrząc tylko na Michasia. -Chyba powinnam je nakarmić ..
- Wiesz .. chyba wyjdę ochłonąć - powiedział oddając mi Michasia. 
- Puk puk, można ? - zapytała Iza stając w w progu.
- Można - powiedziałam uśmiechając się jak głupi do sera.
Kiedy moi przyjaciele weszli do środku, ich wzrok skupił się na małej istotce w moich rekach.
- Boże .. słodki ! - krzyknęła Julia i jednym susem znalazła się po drugiej stronie. - Mogę ? - zapytała.
- T-tak - powiedziałam wręczając jej Michała.
- Hejcia, tu ciocia, skarbie .. - powiedziała. - Boże.. kocham go .
- A myślałem, że to mnie kochasz - powiedział Mikołaj z udawaną obrazą. 
- Ty jesteś na drugim miejscu skarbie - powiedziała nadal patrząc na dziecko. - Nie mogę uwierzyć ..
- Ja też - powiedziałam szczerząc zęby. 
- Mamusiu - powiedział Aleks nachylając się na de mną. Cmoknął mnie w policzek.
- My już musimy się zbierać. Dominika sra dupę o dużą ilość gości. Wszystko będzie gotowe na wasz przyjazd .. Kuba na pewno z wami zostanie, a my się wszystkim zajmiemy w domu, spoko oko - powiedziała Iza.
- Ał - pisnęłam łapiąc się za brzuch. To był naprawdę silny ucisk. 
- Hej ! Co się stało ? - zapytała Julia podbiegając do mnie. 
- Nie, nic. Naprawdę. Idźcie już, idźcie - powiedziałam.
- Ale od razu dzwoń po pielęgniarkę jakby co .. - zaczął Aleks. 
- Ta..ta, tatusiu - powiedziałam śmiejąc się. Pomachałam im na pożegnanie. 
- No, skarbie..mama jest zmęczona .. - powiedziałam po czym zadzwoniłam po Dominikę. A tym samym czasie do pokoju weszła Dominika z dorosłą kobietą. 
- M-Martyna .. - zaczęła patrząc to na mnie, to na Michasia. 


XXXVIII .

- Więc .. co teraz ? - zapytałam ochrypłym głosem. Znowu wymiotowałam. Razem z Dominiką siedzieliśmy na ławce w parku. Dzień był piękny. Mimo, że towarzyszył nam lekki wiaterek, nie sposób było zauważyć, że słońce nam sprzyja.
- Kiedy ostatnio miałaś okres ? - zapytała patrząc na mnie podejrzliwie.
- Co ? Żartujesz ! Chyba nie myślisz .. - zaczęłam histeryzować. To było niemożliwe. To był jeden, jedyny raz kiedy to zrobiliśmy. Nie mogłam od tak zajść w ciążę.
- Nie żartuję .. a jeśli jednak ?! - zapytała patrząc na mnie. Była przerażona. - Masz dopiero 16 lat ..
- 17 - powiedziałam chcą wyprowadzić ją z błędu. Natychmiast pożałowałam tego, że się wtrąciłam, kiedy posłała mi swoje wściekłe spojrzenie.
- Serio jesteś głupia - powiedziała wstając. - Chodź, idziemy do apteki.
- Chyba o tym nie myślisz .. - zaczęłam cicho, ale zamknęłam się.
- Już ! - rzuciła mi swoje groźne spojrzenie. Wstałam i zgodnie z jej '' prośbą '' poszliśmy do apteki.


***


- Dzień dobry - powiedziałyśmy jednocześnie wchodząc do pomieszczenia, w którym znajdowały się najrozmaitsze pudełeczka, fiolki, opakowania i wiele innych rzeczy.
- Dobry .. nie wiem, czy taki dobry - powiedziała ekspedientka. Wyglądała na ok. 55-60 lat. Sprawiała wrażenie uroczej staruszki, której niczego nie można zarzucić.
- Zależy jak dla kogo - rzuciła Dominika patrząc na nią ostro. - Prosiłybyśmy test ciążowy.
- Oo, widzę, że córeczka poszła w tany - powiedziała sprzedawczyni mierząc mnie wzrokiem. Powiało chłodem, serio.
- C-córka ? - zapytała patrząc na nią widocznie zaszokowana. - Czy ja pani wyglądam na taką ?
- Jesteście podobne do siebie, więc albo siostry, albo matka z córką - odpowiedziała. 
- To już nie pani sprawa, więc proszę dać ten cholerny test - syknęła Dominika posyłając jej nieprzyjemne spojrzenie. 
- Gówniaro .. zważaj sobie. Ile ty masz lat, a ile ja ? Różnica jest bardzo wielka, więc nie pozwalaj sobie. Dla mnie jesteś nadal tylko dzieckiem - popatrzyła na nią staruszka.
- Niech się pani nie zapomina. Bo będziemy mieli nieprzyjemności. Niech pani mnie nie zmusza, żebym poszła po szefa - uśmiechnęła się słodko Dominika.
- Udławcie się - powiedziała rzucając test na ladę. Dominika bez słowa rzuciła pieniądze.
- Do widzenia - powiedziała słodziutko po czym wyszłyśmy.
Gdy byliśmy na dworze zapytała :
- Musimy mu powiedzieć o naszych przypuszczeniach.
- Zwariowałaś ? - zapytałam.
- Nie - rzuciła i byliśmy w drodze do domu.


***


- Jejku .. gdzieś ty była ?! - powiedział Kuba otwierając drzwi. Objął mnie w pasie. - A ona co tu robi ? - zapytał patrząc za mnie. 
- Byłam z nią w mieście .. - powiedziałam drżącym głosem. 
- Co się stało ? - zapytał przestraszony.
- Romeo, spokojnie, nic jej nie zrobiłam. Ale Niedługo zamiast Romea i Julii, będzie Romeo, Julia i ten mały bękart - powiedziała Dominika posyłając mu chłodne spojrzenie.
- C-co ? - zapytał. W jego głosie można było rozpoznać, że jest przerażony.
- T-to nie jest pewne .. - zaczęłam ostrożnie.
- Chodź, zrobimy testy - powiedziała ciągnąc mnie do łazienki.
Kiedy byłam z nią w środku, zrobiłam test. Nie chciałam patrzeć na wynik. Od niego zależała moja .. to znaczy nasza przyszłość. Nie chciałam mieć dziecka. Po pierwsze, to by znaczyło koniec pomiędzy nami. Spójrzmy prawdzie w oczy. Żaden chłopak nie chce mieć dziecka. Po drugie, przecież jestem nieletnia ! Kubę mogą zamknąć. A po trzecie .. ciężko by nam było mimo że mam spore oszczędności po rodzicach.
Podałam Dominice test.
- Ty to zrób - rozkazałam jej zamykając oczy. Nie chciałam wiedzieć. Serce waliło mi niemiłosiernie. Chciałam, żeby wynik był negatywny.
Dominika rzuciła okiem na test. Spojrzała na mnie.
- No więc ..