sobota, 21 stycznia 2012

XXXVIII .

- Więc .. co teraz ? - zapytałam ochrypłym głosem. Znowu wymiotowałam. Razem z Dominiką siedzieliśmy na ławce w parku. Dzień był piękny. Mimo, że towarzyszył nam lekki wiaterek, nie sposób było zauważyć, że słońce nam sprzyja.
- Kiedy ostatnio miałaś okres ? - zapytała patrząc na mnie podejrzliwie.
- Co ? Żartujesz ! Chyba nie myślisz .. - zaczęłam histeryzować. To było niemożliwe. To był jeden, jedyny raz kiedy to zrobiliśmy. Nie mogłam od tak zajść w ciążę.
- Nie żartuję .. a jeśli jednak ?! - zapytała patrząc na mnie. Była przerażona. - Masz dopiero 16 lat ..
- 17 - powiedziałam chcą wyprowadzić ją z błędu. Natychmiast pożałowałam tego, że się wtrąciłam, kiedy posłała mi swoje wściekłe spojrzenie.
- Serio jesteś głupia - powiedziała wstając. - Chodź, idziemy do apteki.
- Chyba o tym nie myślisz .. - zaczęłam cicho, ale zamknęłam się.
- Już ! - rzuciła mi swoje groźne spojrzenie. Wstałam i zgodnie z jej '' prośbą '' poszliśmy do apteki.


***


- Dzień dobry - powiedziałyśmy jednocześnie wchodząc do pomieszczenia, w którym znajdowały się najrozmaitsze pudełeczka, fiolki, opakowania i wiele innych rzeczy.
- Dobry .. nie wiem, czy taki dobry - powiedziała ekspedientka. Wyglądała na ok. 55-60 lat. Sprawiała wrażenie uroczej staruszki, której niczego nie można zarzucić.
- Zależy jak dla kogo - rzuciła Dominika patrząc na nią ostro. - Prosiłybyśmy test ciążowy.
- Oo, widzę, że córeczka poszła w tany - powiedziała sprzedawczyni mierząc mnie wzrokiem. Powiało chłodem, serio.
- C-córka ? - zapytała patrząc na nią widocznie zaszokowana. - Czy ja pani wyglądam na taką ?
- Jesteście podobne do siebie, więc albo siostry, albo matka z córką - odpowiedziała. 
- To już nie pani sprawa, więc proszę dać ten cholerny test - syknęła Dominika posyłając jej nieprzyjemne spojrzenie. 
- Gówniaro .. zważaj sobie. Ile ty masz lat, a ile ja ? Różnica jest bardzo wielka, więc nie pozwalaj sobie. Dla mnie jesteś nadal tylko dzieckiem - popatrzyła na nią staruszka.
- Niech się pani nie zapomina. Bo będziemy mieli nieprzyjemności. Niech pani mnie nie zmusza, żebym poszła po szefa - uśmiechnęła się słodko Dominika.
- Udławcie się - powiedziała rzucając test na ladę. Dominika bez słowa rzuciła pieniądze.
- Do widzenia - powiedziała słodziutko po czym wyszłyśmy.
Gdy byliśmy na dworze zapytała :
- Musimy mu powiedzieć o naszych przypuszczeniach.
- Zwariowałaś ? - zapytałam.
- Nie - rzuciła i byliśmy w drodze do domu.


***


- Jejku .. gdzieś ty była ?! - powiedział Kuba otwierając drzwi. Objął mnie w pasie. - A ona co tu robi ? - zapytał patrząc za mnie. 
- Byłam z nią w mieście .. - powiedziałam drżącym głosem. 
- Co się stało ? - zapytał przestraszony.
- Romeo, spokojnie, nic jej nie zrobiłam. Ale Niedługo zamiast Romea i Julii, będzie Romeo, Julia i ten mały bękart - powiedziała Dominika posyłając mu chłodne spojrzenie.
- C-co ? - zapytał. W jego głosie można było rozpoznać, że jest przerażony.
- T-to nie jest pewne .. - zaczęłam ostrożnie.
- Chodź, zrobimy testy - powiedziała ciągnąc mnie do łazienki.
Kiedy byłam z nią w środku, zrobiłam test. Nie chciałam patrzeć na wynik. Od niego zależała moja .. to znaczy nasza przyszłość. Nie chciałam mieć dziecka. Po pierwsze, to by znaczyło koniec pomiędzy nami. Spójrzmy prawdzie w oczy. Żaden chłopak nie chce mieć dziecka. Po drugie, przecież jestem nieletnia ! Kubę mogą zamknąć. A po trzecie .. ciężko by nam było mimo że mam spore oszczędności po rodzicach.
Podałam Dominice test.
- Ty to zrób - rozkazałam jej zamykając oczy. Nie chciałam wiedzieć. Serce waliło mi niemiłosiernie. Chciałam, żeby wynik był negatywny.
Dominika rzuciła okiem na test. Spojrzała na mnie.
- No więc ..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz