czwartek, 5 stycznia 2012

Rozdział VIII .

Śniłam o braciszku. Jak każdej nocy po jego śmierci. Nie dawało mi to spokoju. Codziennie to samo, stawało się to monotonne. Budziłam się z przerażeniem, mokra od potu. Zawsze, kiedy otwieram oczy, widzę go. Zawsze, codziennie mam nadzieję, że to tylko koszmar. Ale kiedy się budzę i pierwsze co robię, to biegnę do pokoju Fabiana, w którym go nie ma. Nic, tylko jego zapach .. ubrania, zdjęcia i rzeczy codziennego użytku. Mój brat naprawdę był przystojny. Nie wiem, dlaczego nie miał dziewczyny .. czekał na tę jedyną .. ale nie doczekał się. Tak bardzo chciałabym umrzeć zamiast niego. Tak bardzo chciałabym, żeby cieszył się życiem. Tak bardzo chciałabym, żeby był tutaj. Czemu to ja przeżyłam ? Czemu to byłam ja ? Nie było powodu, dla którego to ja zostałam wybrana. Nie byłam zdolna jak Fabian. Nie byłam wysportowana jak Fabian. Nie byłam dowcipna i zawsze uśmiechnięta jak Fabian. Przewróciłam się na drugi bok. Poczułam na twarzy coś ciepłego. Było to przyjemne ciepło. Powoli otworzyłam oczy. Krzyknęłam i szybkim ruchem ciała cofnęłam się z taką prędkością, że skutkiem tego wyczynu był upadek na ziemię z wielkim hukiem. Obok mnie leżał półnagi Kuba. Nie spał. Patrzył się na mnie. Bez określonych emocji. Patrzył się, jak na prześladowcę przystało. Popatrzyłam na siebie. Miałam na sobie spodenki [ nie moje ] , t-shirt [ nie mój ].
- Dobry, słoneczko. Jak się spało ? - zapytał. 
- M-miałeś spać na ziemi ! - krzyknęłam zabierając mu kołdrę i zakrywając się nią zawstydzona.
- Uhm. NYAN. To mój dom, moje łóżko i to ty możesz spać na niewygodnej, zimnej podłodze jako mój gość - odpowiedział patrząc na mnie pusto.
- C-co ?! Jestem gościem, więc powinnam być dobrze traktowana ! I przestań z tym cholernym NYAN ! - krzyczałam rozzłoszczona. Drań ! Kiedy na niego spojrzałam, leżał na łóżku z poduszką, która zakrywała jego głowę.
- Cicho, głośna kobiet - powiedział poirytowany Kuba. 
- Nie mam zamiaru być cicho ! Jeżeli myślisz, że .. - nie zdążyłam dokończyć, gdyż szybkim susem znalazł się przy mnie i wziął mnie na ręce. Zaczął iść przez korytarz ze mną na rekach. Szarpałam się i krzyczałam. Nic nie dało. Doszliśmy do dużych, białych drzwi. Otworzył je nogą i wrzucił do ciemnego pomieszczenia. Po chwili zapalił światło. To była łazienka. Ładna, mała, przytulna łazienka.
- Dzięki temu może się przymkniesz - powiedział rzucając we mnie ręcznikami i czystymi ubraniami, które nie należały do mnie, i do niego. Były to ubrania damskie.
- Widzę, że fajnie się zaba.. - zamknął mi drzwi przed nosem i przekręcił kluczyk.
- Cicho bądź, kobieto - usłyszałam oddalające się kroki. 
Drań !


***


Siedziałam przy wielkim, drewnianym, stole. Był przykryty prześlicznym, anielsko białym obrusem. Przeżuwałam ostatnie kęsy bułki z sałatą, pomidorem, serem i ogórkiem. Kombinacja ala'Jakub. Całkiem smaczne.
- Nareszcie jakoś wyglądasz. Uhm, dobrze, że miałem przy sobie kosmetyki, bo wyglądałabyś.. - nie skończył, bo rzuciłam w jego twarz pomidorem. Zamknął oczy, a ja zaczęłam się śmiać. Popatrzył na mnie zdziwiony, a po chwili, kiedy nasze spojrzenia się spotkały, szybko spuścił głowę i zarumienił się.
- Co ci .. - zaczęłam.
- Nic . Nyan  - odpowiedział. 
- Ughr .. przestań .. w co ty grasz ?! - powiedziałam.
- W kotka. Kocham koty, ale to już wiesz - powiedział ścierając masło z policzka.
- Czekaj, zostało ci trochę masła na policzku .. - powiedziałam pochylając się. Wzięłam chusteczkę i zaczęłam ścierać resztki masła, które pozostawił. Kiedy uświadomiłam sobie, jak blisko jego twarzy jestem, zrobiło mi się słabo. Kiedy otwierał usta żeby coś powiedzieć, włożyłam mu chusteczkę do buzi. 
- Cicho - powiedziałam rumieniąc się. Wyszłam z kuchni i skierowałam się do salonu. Było tu naprawdę ślicznie. Chciałabym mieszkać sama .. no tak . Mikołaj -,- .
Ktoś zadzwonił do drzwi. 
- Pójdę otworzyć - krzyknęłam Kubie. Kiedy doszłam do drzwi i je otworzyłam, zamarłam. To Mikołaj.
- Zbieraj się, już - powiedział chwytając mnie za rękę.
- C-czekaj ! - powiedziałam próbując wyrwać rękę. Bezskutecznie. 
W progu stanął Kuba i przyglądał się całemu zdarzeniu.
- Dobierałeś się do niej - powiedział Kuba. 
- J-ja ? - zapytał Mikołaj.
- Tak. Ty - odpowiedział.
- Cholera - burknął pod nosem Mikołaj - Martyna, rusz się - powiedział, biorąc jej torbę. Nie miała innego wyjścia. 
- Zapisałem Ci mój numer. Dzwoń, jakby ci coś robił, gwałcił czy coś w ten deseń .. - powiedział Kuba zwracając się do mnie. Ignorował Mikołaja. A tego doprowadzało to do furii. 
- Zamknij się ! Ty jej nie rozumiesz .. ja mogę ją zrozumieć ! Jej brat .. był moim przyjacielem .. - jąkał się załamany Mikołaj. Kuba stał z szeroko otwartymi oczami.
- B-brat .. - powiedział cicho.
- Nie wiedziałeś ? Co z ciebie za przyjaciel .. - powiedział rozdrażniony Mikołaj.
- Nie jestem jej przyjacielem, tylko prześladowcą. A teraz idźcie - powiedział wracając do kuchni. Stanęłam oszołomiona. Z jakiegoś powodu zrobiło mi się przykro. Nie jest moim przyjacielem .. hm .. Tak czy inaczej, odwróciłam się na pięcie i wyszłam za Mikołajem. Szliśmy w milczeniu. Ani on, ani ja nie mogliśmy wydusić z siebie słowa.
- Co do tego zdarzenia w kuchni, wybacz. To nigdy się nie powtórzy - powiedział nie odwracając się twarzą do mnie. Szedł prosto. Fabian .. Kuba .. Mikołaj .. faceci .



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz