- Dobry, słoneczko. Jak się spało ? - zapytał.
- M-miałeś spać na ziemi ! - krzyknęłam zabierając mu kołdrę i zakrywając się nią zawstydzona.
- Uhm. NYAN. To mój dom, moje łóżko i to ty możesz spać na niewygodnej, zimnej podłodze jako mój gość - odpowiedział patrząc na mnie pusto.
- C-co ?! Jestem gościem, więc powinnam być dobrze traktowana ! I przestań z tym cholernym NYAN ! - krzyczałam rozzłoszczona. Drań ! Kiedy na niego spojrzałam, leżał na łóżku z poduszką, która zakrywała jego głowę.
- Cicho, głośna kobiet - powiedział poirytowany Kuba.
- Nie mam zamiaru być cicho ! Jeżeli myślisz, że .. - nie zdążyłam dokończyć, gdyż szybkim susem znalazł się przy mnie i wziął mnie na ręce. Zaczął iść przez korytarz ze mną na rekach. Szarpałam się i krzyczałam. Nic nie dało. Doszliśmy do dużych, białych drzwi. Otworzył je nogą i wrzucił do ciemnego pomieszczenia. Po chwili zapalił światło. To była łazienka. Ładna, mała, przytulna łazienka.
- Dzięki temu może się przymkniesz - powiedział rzucając we mnie ręcznikami i czystymi ubraniami, które nie należały do mnie, i do niego. Były to ubrania damskie.
- Widzę, że fajnie się zaba.. - zamknął mi drzwi przed nosem i przekręcił kluczyk.
- Cicho bądź, kobieto - usłyszałam oddalające się kroki.
Drań !
***
Siedziałam przy wielkim, drewnianym, stole. Był przykryty prześlicznym, anielsko białym obrusem. Przeżuwałam ostatnie kęsy bułki z sałatą, pomidorem, serem i ogórkiem. Kombinacja ala'Jakub. Całkiem smaczne.
- Nareszcie jakoś wyglądasz. Uhm, dobrze, że miałem przy sobie kosmetyki, bo wyglądałabyś.. - nie skończył, bo rzuciłam w jego twarz pomidorem. Zamknął oczy, a ja zaczęłam się śmiać. Popatrzył na mnie zdziwiony, a po chwili, kiedy nasze spojrzenia się spotkały, szybko spuścił głowę i zarumienił się.
- Co ci .. - zaczęłam.
- Nic . Nyan - odpowiedział.
- Ughr .. przestań .. w co ty grasz ?! - powiedziałam.
- W kotka. Kocham koty, ale to już wiesz - powiedział ścierając masło z policzka.
- Czekaj, zostało ci trochę masła na policzku .. - powiedziałam pochylając się. Wzięłam chusteczkę i zaczęłam ścierać resztki masła, które pozostawił. Kiedy uświadomiłam sobie, jak blisko jego twarzy jestem, zrobiło mi się słabo. Kiedy otwierał usta żeby coś powiedzieć, włożyłam mu chusteczkę do buzi.
- Cicho - powiedziałam rumieniąc się. Wyszłam z kuchni i skierowałam się do salonu. Było tu naprawdę ślicznie. Chciałabym mieszkać sama .. no tak . Mikołaj -,- .
Ktoś zadzwonił do drzwi.
- Pójdę otworzyć - krzyknęłam Kubie. Kiedy doszłam do drzwi i je otworzyłam, zamarłam. To Mikołaj.
- Zbieraj się, już - powiedział chwytając mnie za rękę.
- C-czekaj ! - powiedziałam próbując wyrwać rękę. Bezskutecznie.
W progu stanął Kuba i przyglądał się całemu zdarzeniu.
- Dobierałeś się do niej - powiedział Kuba.
- J-ja ? - zapytał Mikołaj.
- Tak. Ty - odpowiedział.
- Cholera - burknął pod nosem Mikołaj - Martyna, rusz się - powiedział, biorąc jej torbę. Nie miała innego wyjścia.
- Zapisałem Ci mój numer. Dzwoń, jakby ci coś robił, gwałcił czy coś w ten deseń .. - powiedział Kuba zwracając się do mnie. Ignorował Mikołaja. A tego doprowadzało to do furii.
- Zamknij się ! Ty jej nie rozumiesz .. ja mogę ją zrozumieć ! Jej brat .. był moim przyjacielem .. - jąkał się załamany Mikołaj. Kuba stał z szeroko otwartymi oczami.
- B-brat .. - powiedział cicho.
- Nie wiedziałeś ? Co z ciebie za przyjaciel .. - powiedział rozdrażniony Mikołaj.
- Nie jestem jej przyjacielem, tylko prześladowcą. A teraz idźcie - powiedział wracając do kuchni. Stanęłam oszołomiona. Z jakiegoś powodu zrobiło mi się przykro. Nie jest moim przyjacielem .. hm .. Tak czy inaczej, odwróciłam się na pięcie i wyszłam za Mikołajem. Szliśmy w milczeniu. Ani on, ani ja nie mogliśmy wydusić z siebie słowa.
- Co do tego zdarzenia w kuchni, wybacz. To nigdy się nie powtórzy - powiedział nie odwracając się twarzą do mnie. Szedł prosto. Fabian .. Kuba .. Mikołaj .. faceci .

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz