- Hahaha, nie może być ! - krzyknęła Julka.
- Może ! - piszczałam śmiejąc się jak idiotka. Od naszego pierwszego poznania minęły dwa tygodnie. Mieszkała u nas przez ten czas, ale postanowiła, że wyniesie się do swojego brata. Teraz siedzimy w kawiarni, gdzie pracuje na pół etatu.
- Hahaha, nie wyobrażę sobie Kuby w bokserkach w panterkę ! - dławiąc się ze śmiechu oparła się o ladę.
- Julka ! Do roboty ! - krzyknął głos z zaplecza.
- Tak jest, szefie ! - krzyknęła Jull stając na baczność.
- Miłej pracy ! - śmiałam się.
- Wzajemnie ! Tylko, że ty będziesz leniuchować, a nie pracować ! - powiedziała i już jej nie było. Wróciłam do stolika i zaczęłam czytać. Po chwili usłyszałam huk. Odwróciłam się. Za szybą ukazywały się dwie postacie. Rozpoznałam dziewczynę i chłopaka. Zmrużyłam oczy. Ten jeden gest sprawił, że ujrzałam scenę, na której myśl zagotowało się we mnie w środku. Wstałam i szybki ruchem wyszłam na zewnątrz. Było dosyć ciemno.
- Co ty właśnie zrobiłeś ?! - krzyknęłam na owego chłopaka. Kiedy się odwrócił w moją stronę, zobaczyłam, że jest śliczny.
- Nie wtrącaj się - powiedział podchodząc do mnie.
- Uderzyłeś ją ! - krzyknęłam przenosząc wzrok na dziewczynę obok. Zamarłam. Była przesłodka. Długie, jasne włosy okalały jej twarz. Były mocno pocieniowane od góry do dołu. Zielone oczy, które błyszczały. Były pełne łez. Miała na sobie czarno-białą sukienkę. Białe conversy. Spinka w kształcie korony dopełniała wszystko.
- N-nie .. - powiedziała dotykając mnie niepewnie w rękę. Cofnęła ją i spuściła wzrok. Cierpiała. Widzę to.
- Nie ! Nie możesz dawać mu się bić ! -mówiłam do niej stanowczo. Po chwili opadłam bezwładnie na ziemię. Zostałam spoliczkowana przez chłopaka.
- Zamknij się i wra.. - nie dokończył. Urwał w połowie zdania. Niepewnie uniosłam głowę. Kuba.
- Ty damski, cholerny bokserze - powiedział pełen furii. Zaczął okładać go po całym ciele.
- Kuba .. nie .. - zaczęłam. Musowo złapałam się za policzek. Piekł jak diabli.
- Krwawisz ! - krzyknęła dziewczyna i podbiegła do mnie. Wyciągnęła z torby chusteczkę i przetarła mi policzek. Jej oczy napełniły się łzami.
- To moja wina. wybacz .. ja .. nie chciałam do tego doprowadzić. Ciągle mnie bił, ale go kochałam i wszystko mu wybaczałam. Ale to .. za daleko zaszło - szlochała. Podniosła się pomagając mi wstać.
Obróciłam się w stronę chłopców. Chłopak obrócił się na pięcie i odszedł chwiejąc się. Nieźle oberwał.
- Nic ci nie jest ?! - krzyknął Kuba biorąc mnie w ramiona. Przytuliłam się do niego.
-Tak .. - powiedziałam. - Dziękuję, Kuba - pocałowałam go w czoło. Odwróciłam się do dziewczyny. Wyciągnęłam dłoń.
- Martyna. A to Kuba - powiedziałam wskazując mojego chłopaka.
- Iza - powiedziała. Uśmiechnęła się. Pierwszy raz, odkąd ją zobaczyłam. Wyglądała jeszcze ładniej niż wcześnie.
- Masz gdzie się podziać ? - zapytałam.
Pokiwała przecząco głową.
- Uhm. Zaprzyjaźnimy się ? -zapytałam.
- Jasne ! - wykrzyczała radośnie.
Popatrzyłam na Kubę.
- Mieszkałaś z nim .. prawda ?- zapytał Izy.
- T-tak .. - powiedziała unikając naszego wzroku.
- Na razie zamieszkasz z nami - powiedział Kuba. Wzięłam ją pod rękę.
- Ale czy to fair ? - zapytała.
- Tak. ile masz lat ? - zapytałam.
- 19 - odpowiedziała. Jejku .. znowu ktoś jest starszy o de mnie . - A ty ? - zapytała.
- 16 .. - powiedziałam.
- Ja też - powiedział Kuba.
- Zawsze chciałam mieć młodsze rodzeństwo - powiedziała po chwili Iza.
- Masz okazję - uśmiechnęliśmy się z Kubą serdecznie.
- Więc .. wracajmy - powiedziałam.
Dwie przyjaciółki .. jejku. Los się do mnie uśmiechnął. Przechodziły to samo co ja. Też cierpiały. Miłość ogłupia. Jednak mi się udało. Teraz spróbuję pomóc im. Chcę, by były szczęśliwe, jak ja w tej chwili.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz