niedziela, 15 stycznia 2012

Rozdział XXV .

Biegłam przez ciemny korytarz. Kiedy tak biegłam, tunel wydawał się być nieskończony. Co chwilę czułam, jak moja stopa depcze coś twardego i ostrego. Szkło. Stanęłam, by przyjrzeć się ranom. Były głębokie, za głębokie jak na lekkie dotknięcie szkła. Usiadłam na po bliższym pieńku. Nie wiem, co to było. Obchodziło mnie to, żeby w końcu przyjrzeć się tej cholernej ranie w cholernym tunelu na cholernej kłodzie.
- M-Martyna .. - ktoś szeptał mi do ucha. Zamarłam. Pośpiesznie zaczęłam obracać się w różne strony w poszukiwaniu osoby, która owe dźwięki wydawała. Ten głos .. czysty, delikatny głos, w którym słychać było troskę, zakłopotanie i smutek. Ta .. obróciłam się w lewą stronę. Ku mojemu zdziwieniu, prze de mną pojawił się cień, który w ciągu sekundy zniknął.
- Martyna, Martyna, Martyna .. Martyna ! - szept przeobrażał się w rozpaczliwe krzyki i piski. Ktoś zaczął krzyczeć. Do jasnej cholery, czy to było jakieś show ? Czy ja jestem w jakimś zasranym filmie, w którym laska słyszy piski, a po chwili u jej boku pojawia się mężny rycerz, który ją obroni ? '
- Zamknij się .. zamknij się .. - szeptałam zatykając uszy. Opadłam na ziemię i coraz to mocniej ściskałam głowę. Było to drażniące i nieprzyjemne uczucie. - Zamknij się ! - krzyknęłam przeraźliwie.
Ustało. Nic, tylko cisza i ja. Mój oddech. Nie wiedząc dlaczego byłam jeszcze bardziej niespokojna. Zaczęła rozpaczliwie rozglądać się po tunelu.
- Nie wolno było ci .. tego robić ! - krzyknął głos. Dobrze znany mi głos.. poczułam, jak moja twarz płonie ..
Wstałam. Zapaliłam lampkę nocną i wgapiałam się w bijące od niej światło. To był sen. Tylko sen. Obróciłam się. Kiedy moja dłoń napotkała coś ciepłego, krzyknęłam odruchowo. Przyjrzałam mu się dokładniej. To był Kuba. Odetchnęłam z ulgą.
- Boże, co ci ? - zapytał przecierając oczy. Ziewnął.
- J-ja .. n-nie, jaa .. no wiesz, ja .. nie, bo to .. - jąkałam się próbując wymyślić coś sensownego.
- Cii - szepnął mi do ucha i przytulił mocno. Przez chwilę kołysał mnie powoli i delikatnie. To było przyjemne uczucie. Przegryzł płatek mojego ucha. Zaczął błądzić po mojej szyi muskając ją wargami.
- Co ty .. - zaczęłam ale ie dał mi skończyć. Kiedy odnalazł je, tak, moje usta wpił się w nie. Robił to bardzo zachłannie i dosyć brutalnie jak na niego. Kiedy oderwał się o de mnie, obrócił się  i szepnął mi
- Ładnie pachniesz - powiedział kładąc się na łóżko równocześnie zamykając swoje oczy.
Patrzyłam na niego przez chwilę. Czy to może być ten moment ? Czy ta chwila nadeszła ? Czy była pewna, że chce to zrobić ? Nie wiedziałam. Byłam pewna tylko jednego. Kochałam go i chciałam jego. Całego jego..
Obróciłam się w jego stronie i przejechałam palcem po jego policzku. Otworzył oczy.
- Tak .. - nie skończył, gdyż nasze usta się spotkały. Całowałam go niemal tak brutalnie, jak on mnie wcześniej.
Nie opierał się. Wplątał swoje palce w moje włosy. Przez chwilę zastanawiałam się, czy podjąć następne kroki. Wiedziałam, że chcę. Zaczęłam całować jego szyję, schodząc do brzucha. Tak jest. Zaczęłam całować jego brzuch.
- C-czekaj .. - powiedział cały zaczerwieniony.
- Tak ? - zapytałam zbyt pewnie. Nie byłam zawstydzona czy coś w ten deseń. Po protu chciałam tego.
- M-myślisz, że to jest ..
- Dobre ? Tak ! Tak, własnie tak myślę .. - zaczęłam. Po chwili przewróciłam oczami. - Nie, to nie - dodałam kładąc się z powrotem na poduszkę. Po chwili poczułam jego ręce błądzące po moich plecach. Nie minęła minuta jak moja bluzka bezwładnie leżała na ziemi.
- N-nie .. - pisnęłam chowając się pod kołdrą. Nie..jednak nie chciałam tego. Za szybko.. ale po części ..
- Nie chcesz - powiedział Kuba lekko zawiedziony. Hm ..
- Dobrze.. ja, chcę ci tylko coś powiedzieć - szepnęłam mu.
- Słucham cię moja droga - powiedział z nutką rozbawienia w głosie.
- No więc.. Dzięki tobie, znowu zaczęłam czuć. Chcę ci podziękować, że ..zjawiłeś się, i jesteś tu ze mną. Kocham cię .. i chcę .. nie, nie chcę .. nie, ależ chcę .. tak, chcę ! - krzyknęła podekscytowana, ale po chwili zakryłam sobie usta dłonią. Przecież nie mieszkaliśmy sami.
- To .. raczej tak, czy raczej nie ? - zapytała chichocząc cicho.
- Tak - powiedziałam ostatecznie.
Po chwili niczego już nie czułam. Byłam ja, świat i on, Kuba. Patrzyłam się w światło. A .. nie .. to była lampka. Dostałam ją kiedyś od mamy. Była fioletowa.
Poczułam to. Jęknęłam cicho. Złapał mnie za rękę dysząc. I zrobił to. W tej właśnie chwili odebrał mi dziewictwo. Czułam się inaczej .. zupełnie inaczej. Czułam, że moje włosy są dłuższe, że wcale nie mam krzywych nóg.. nagle wszystko stało się takie oczywiste. Jęknął i razem opadliśmy na miękką pościel.
- Ja .. tak bardzo cię kocham .. - zaczął cicho odwracając się w moją stronę. Patrzyliśmy na siebie nie odzywając się przez dłuższą chwilę.
- I ja ciebie .. - zaczęłam. Moje oczy się zamknęły. Otulił mnie i tak zasnęliśmy. Ogarnął mnie błogi stan. Chciałam być z nim całe życie, chciałam, żeby tym jedynym i ostatnim był właśnie Kuba. Mój Kuba .. którego pożądałam tak mocno, że nie potrafiłam tego ogarnąć. Stało się. Martyna się .. zakochała. Poważnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz