Już czwarty raz okrążam park i mam pusto w głowie. Miałam nadzieję, że świeże powietrze dobrze mi zrobi. Cóż, to tylko ludzkie wymysły. To wcale nie odświeża umysłu. Było zimno. Naciągnęłam szalik by zakrył mi nos. Na pewno był czerwony. Ale zawsze lubiłam zimno. Było takie .. pozbawione uczuć. Po prostu takie o. Zimno potrafiło sprawić, by zapomnieć o troskach i problemach. W głowie mamy tylko '' Cholernie zimno, a miało być ciepło ! '' . Taa . Przez chwilę poczułam coś pod moimi nogami. Popatrzyłam w dół. Wdepnęłam w mega wielką kałużę.
- Cholera ! - powiedziałam wyciągając mokrą stopę. Cały trampek był mokry. Oparłam się o ławkę i ściągnęłam buta. Przekręciłam obuwie. No tak. Pięknie. Założyłam buta z powrotem. Po chwili usłyszałam szloch. Obróciłam się. Byłam tu tylko ja .. w takim razie jednak nie byłam sama. Zaczęłam rozglądać się we wszystkie strony. Po minucie poszukiwań ujrzałam czerwone conversy wystające zza pnia drzewa. Podeszłam trochę bliżej, żeby się przyjrzeć owej osobie. No bo to niemożliwe, żeby to buty płakały. Kiedy wyciągnęłam szyję do przodu, ujrzałam ją. Dziewczynę. Była .. piękna. Długie, natapirowane włosy. Grzywka zasłaniająca oko. Mogłam jednak ujrzeć to drugie oko. Było .. takie duże. Zachwycające. Nigdy u nikogo nie widziałam takich oczu. Zazdrościłam ich jej. Miała na sobie tzw. ''rurki'', czerwone conversy, bluzę z kocimi uszkami na kapturze i menelską czapkę. Taką, jaką miała w tej chwili na sobie.
- Na co się gapisz ? - burknęła w moją stronę. Kiedy jej się dokładnie przyjrzałam, miała spuchnięte, czerwone oczy. Rozmazany makijaż. Wyglądała strasznie. Ale i tak nie można było powiedzieć, że jest brzydka. Nawet, kiedy miała twarz usmarowaną maskarą [ na pewno nie wodoodporną ] nadal była śliczna.
- N-na nic .. płakałaś ? - zapytałam niepewnie. Nie wyglądała na sympatyczną. Ale nie mogłam ją za to winić. Musiała cierpieć. Mocno cierpieć.
- Nieee , wiesz, oczy mi się spociły ! -rzuciła sarkastycznie. - Wybacz .. po prostu mam dosyć tego wszystkiego. To nie na moje siły ! Mam za słabe nerwy i w ogóle wiesz. Nie .. nie mogę powiedzieć że wiesz, bo możesz nie wiedzieć. Chociaż .. nie wiem .. - dodała jąkając się. Przetarła swoje oczy.
- Nie trzyj ! To będzie wyglądać strasznie. Wracaj do domu .. - powiedziałam nieśmiało.
- Nie mam domu - rzuciła krótko i zwięźle.
- Chodźmy do mnie - powiedziałam szybko. Czułam .. że chcę się z nią zaprzyjaźnić. Że mamy wiele wspólnego. Miałam nadzieję, że tak się stanie.
- Nie znasz nawet mojego imienia .. - rzuciła zmieszana. Popatrzyła w obie strony. Podniosła się, otrzepała i wyciągnęła ku mnie rękę.
- Julia - rzekła posyłając najsłodszy uśmiech świata. Jest jeszcze ładniejsza od Dominiki.
- Martyna - powiedziałam i uścisnęłam rękę.
- Wydajesz się inna niż reszta. Może .. chcesz się zakumulować ? - zapytała pośpiesznie speszona.
- Uhm .. myślałam o tym samym .. - zaczęłam patrząc na nią. Uśmiechnęła się.
- Może zostaniemy przyjaciółkami - zmrużyła oczy.
- Ładna jesteś ! - powiedziałam i po chwili zrozumiałam. Czy ja powiedziałam to na głos ? Zaczerwieniłam się i zakryłam usta dłonią.
- Haha, jesteś naprawdę dziwna .. dziękuję. Ty też, szczerze - powiedziała dławiąc się ze śmiechu. - Myślę, że to może być początek pięknej przyjaźni - dodała biorąc mnie pod rękę. - A teraz możemy się poznać. Wyjaśnię ci wszystko, bo pewnie jesteś ciekawska.
- Nie musisz, jeżeli nie chcesz - powiedziałam śmielej. Z natury nigdy nie byłam nieśmiała. Ale to .. mogła być moja przyjaciółka. Może nawet tak '' prawdziwa ''.
- Dobrze, nie muszę, ale chcę. Więc ..
- Idziemy do mnie. Umyjesz się, pomalujesz i dam ci ubrania na zmianę. A wracając do tego '' nie mam domu '' miałaś na myśli ..
- Tak. Staruszkowie się mnie wyparli. Nie mam lokum..-zaczęła.
- A może zostaniesz u mnie .. no wiesz .. poznamy się lepiej i w ogóle .. no wiesz - zaczęłam śmiejąc się nerwowo.
- Odpracuje ci to .. - odpowiedziała. No pięknie. Jestem na tyle zdesperowana, że dla nowej przyjaciółki zapraszam obcą osobę.
- Nie. Spoko - uśmiechnęłam się.
- Dziękuję .. - powiedziała rumieniąc się. Spuściła głowę. Jak Kuba, kiedy jest zawstydzony.
- Szczerze ? Myślałam, że jesteś porąbaną pannicą zadzierającą nosa. Ale .. przeszła mi ta myśl - powiedziałam.
- Pozory, moja droga, pozory - powiedziała.
- Uhm , oj tam, chodźmy na kakao - powiedziałam. Uśmiechnęła się.
- Ja stawiam ! - powiedziała. - A swoją drogą .. c z twoim bu
- Po drodze ci wszystko wyjaśnię - powiedziałam śmiejąc się. Po chwili obie ryknęłyśmy gromkim śmiechem.
Może ona jest właśnie nią ? Moją nową przyjaciółką. Najlepszą. Przekonamy się niebawem ..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz