- Eh, muszę go poznać - powiedziałam wdychając. Ona tak się cieszyła .. Będę ją wspierać.
- Tak ! Koniecznie ! Ale łapy z dala - rzuciła mi ostrzegawcze spojrzenie. Po chwili znowu się rozchmurzyła.
- Uhm .. jakże bym śmiała. Jest cały twój - rzuciłam pośpiesznie patrząc w okno. Kuby nadal nie było.
- Ziemia do Tysi !- krzyknęła Julka machając ręką przed moją twarzą. - Zaprosiłam go dzisiaj, by cię poznał!
- Nie mogę się doczekać - powiedziałam. Obróciła się i cmoknęła mnie w policzek.
- Kocham cię - uśmiechnęła się.
- Ja cie też - odpowiedziałam przesyłając jej buziaka w powietrzu.
- Jeszcze raz wszystkiego najlepszego !
***
- Jezusie ! Te cholerne korki ! - krzyknęła Iza prowadząc swój nowy nabytek. Samochód.
- Izka, spokojnie - zaśmiał się Kuba.
- Przecież dzisiaj są jej urodziny ! - krzyczała Iza. Wychyliła się.
- Ty kretynie, szybciej ! - krzyknęła do mężczyzny z przodu i pokazała mu środkowego palca.
Kuba milczał. Ona ma dzisiaj 17 lat. A on nadal ma 16. Staje się coraz doroślejsza. Tak bardzo ją kochał. A ten wypadek .. nie wiedziałby, co robić. Była dla niego wszystkim co miał.
- Jedziemy ! - krzyknęła uradowana Iza i ruszyli.
Pół godziny później byli na miejscu. Kiedy wchodzili do środka, Iza przystanęła na chwilę i zamarła.
- Co się dzieje ? - zapytał Kuba patrząc w tą samą stronę co ona.
- T-to on .. - jęknęła. To był ten damski bokser, który okładał ją na każdym możliwym kroku. Był pijany.
***
- Nie musisz się tak stresować, moi przyjaciele są fantastyczni - cmoknęła znacząco Julia. Szła z Aleksem trzymając się za rękę do szpitala Św. Rafała. Dzisiaj były urodziny Tysi, a ona dała już swój prezent. Był to łańcuszek w kształcie serduszka. Serduszko było złote. Kiedy je wręczyła, widziała jej wzruszenie.
- R-rozumiem .. tylko to takie stresujące - odpowiedział Aleks z lekkim grymasem. A jak nie zaakceptują go ? Co się wtedy stanie ?
- Zaakceptują - powiedziała Julia, jakby czytała mu w myślach. Nachylił się i pocałował Julię w czoło. To nie był pocałunek, tylko raczej muśnięcie. Ale sprawił, że na jej twarzy pojawił się wielki rumieniec.
- Jeszcze .. - szepnęła. Nie musiała prosić. Tym razem nie pocałował jej w czoło. W usta. To było spontaniczne, ale i takie przyjemne..
- Chodź - szepnął łapiąc ją za rękę.
Tak .. to wyjątkowy dzień.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz