- To idź - powiedział Mikołaj nawet na mnie nie spojrzawszy.
- Cham - rzuciłam. - Chcę iść z tobą, oczywiście.
- Ze mną ? A nie z Kubą ? - zapytał spuszczając głowę.
- Znowu .. przerabialiśmy to - powiedziałam zirytowana.
- Dobra, nieważne. Chodźmy - powiedział ubierając kurtkę. Włożył buty. - Na co czekasz ? ubieraj się - dodał.
- Okej, panie '' muszę zarządzić młodej żeby robiła to co ja jej powiem '' - rzuciłam.
- Ale wredna się zrobiłaś - powiedział po namyśle biorąc kluczyki do auta.
- Cóż ..
***
Powoli otworzyłam oczy. Natychmiast je zamknęłam. Raziło. Bolały mnie. Nie mogłam się także obrócić. Nic absolutnie nie czułam. Przestraszyłam się. Ktoś chwycił mnie za rękę.
- Boże .. Martyna ?! Powiedz coś ! - ktoś krzyczał mi do ucha.
- Uspokój się, idioto - odpowiedział mu drugi głos.
- Z-zamknij się !
- Przecież ona żyje ! - dodała owa osoba.
- Morda oboje ! -krzyknął trzeci, subtelny głos.
Próbowałam otworzyć oczy. Nie mogłam.
- Martyna ! Jeśli nas słyszysz, poruszaj palcem u nogi dwa razy - powiedział inny głos.
Skupiłam się. Słyszałam ich. Chciałam im dać znak. Musiałam. Musiałam..
Drgnęłam. Spróbuję. Pomyślałam o Kubie. Kuba ! Gwałtownie podniosłam się. Otworzyłam oczy. Było .. jasno. Nadal byłam słaba. Opadłam z powrotem na coś miękkiego. Teraz zmrużyłam oczy i postarałam się je całkowicie otworzyć.
- Ona żyje ! - ktoś krzyknął radośnie.
- Jakby nie żyła, nie byłoby jej tutaj, debilu - ktoś odpowiedział mu. Rozpoznałam ten głos. Dominika.
Otworzyłam oczy. Udało się ! Przetarłam je. Zaczęłam rozglądać się po wszystkich stronach.
Wtedy wszystko sobie przypomniałam. Zderzyliśmy się z pianym kierowcą.
- Mikołaj ! - krzyknęłam i wstałam z łóżka. Chwiejnym krokiem zwróciłam się w stronę wyjścia.
- Wracaj ! - krzyknęła Dominika. Nie posłuchałam. Zaczęłam biec w stronę lekarza, który właśnie rozmawiał z jakimś dziadkiem. Podeszłam do niego.
- Gdzie on jest ?! Gdzie Mikołaj !? - krzyczałam łamiącym się głosem.
- Uspokój się - powiedział zirytowany lekarz. - Leży w sali 25.
- Dzięki - rzuciłam i zaczęłam się rozglądać. Poczułam rękę na swoim ramieniu.
- Wracaj .. - zaczął Kuba. Nie słuchałam go. Wyrwałam się i pognałam w przeciwną stronę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz