piątek, 6 stycznia 2012

Rozdział X .

Kiedy otworzyłam oczy, poczułam coś na sobie. To była kołdra i koc. Poczułam znajomy zapach .. wanilii ? Podniosłam się i przetarłam oczy. Kiedy chciałam podnieść kołdrę, nie mogłam, gdyż coś ciężkiego przyciskało kołdrę. To był Kuba. Siedział na krześle z głową na łóżku przy moich biodrach. Spał. Wyglądał na bardzo zmęczonego. Czyżby był przy mnie przez ten cały czas .. Podniósł się.
- Uhm. NYAN. Wstałaś w końcu. Twoje chrapanie nie miało ani krzty seksapilu - powiedział. - I śliniłaś się przez sen jak mops - dodał.
- C-co ty gadasz ! Nigdy nie chrapię ! - powiedziałam zakłopotana czerwieniąc się przy tym.
- Nieee, wcale, NYAN - powiedział marszcząc nos.
- O co ci chodzi z tym nyan !? - krzyknęłam wyprowadzona z błogiego stanu. 
- Głośna kobieto, po prostu ko ..
- Chasz koty. Wiem to. Mimo to doprowadza mnie to do szału - powiedziałam nieco spokojniej.
- W kuchni masz jedzenie. Jakbyś była głodna, znasz drogę - powiedział. Zorientowałam się, że jestem u niego w domu. Przy łóżku stały moje torby z ubraniami.
- Dopóki Mikołaj nie wyjdzie ze szpitala, zostaniesz tutaj - powiedział.
-Uhm .. Chwila ! Nie zgadzam się ! - powiedziałam ostrzej.
- Nie masz nic do powiedzenia. Ja tu rządzę - powiedział.
- Cholerny draniu .. - zaczęłam zaciskając pięści.
- Uhm. Komplementy zostawmy sobie na Happy End - odpowiedział nie dając mi skończyć. 
- A szkoła ?! - zapytałam.
- Będziesz jeździła ze mną samochodem, einsteinie - rzekł w końcu wzdychając.
- N-nigdy ! Znowu będą plotkować  - zaczęłam.
- Od kiedy przejmujesz się innymi ? - zapytał. To zbiło mnie z tropu. Wyszedł z pokoju zamykając drzwi.  Hm ..


***


- Zawieziesz mnie do Mikołaja ? - zapytałam hardo Kubę.
- Nie - odpowiedział przeskakując z kanału na kanał. Zdecydował się na kreskówkę z Cartoon Network.
- Czemu ? - byłam zirytowana.
- Zgadnij, nie chce mi się lub Mikołaj ma odpoczywać - powiedział nadal spoglądając w telewizor. 
- Uhm .. nie chce ci się ? - zadałam ponowne pytanie. 
- W nagrodę chcesz milion ? - popatrzył na mnie. 
- Idiota - bąknęłam pod nosem.  Zeszłam z kanapy i zaczęłam zmierzać w stronę lodówki. Wyciągnęłam z niej Kubusia i odkręciłam zakrętkę. Powoli, dyskretnie zerknęłam w stronę Kuby. Nadal patrzył bajkę.
- Nie jesteś za stary na oglądanie bajek ? - zapytałam z pogardą. 
- Nie jesteś za stara na spożywanie Vibovitu ? - ziewnął.
- C-co ?! - żachnęłam się.
- Jajco - odpowiedział wstając. Skierował się do szafek i wyciągnął saszetkę Vibovitu. - A to co ? - zapytał biorąc palec do ust. Drań ! 
- T-to nie moje ! - krzyknęłam czerwona. 
- Nieee , wcale - odpowiedział odkładając paczuszkę do szafki. Wyciągnął Lays'y. 
- Będziesz gruby - uśmiechnęłam się z  premedytacją. 
- Tobie to już nie grozi - odwzajemnił i dotknął moje brzucha. - Chyba że zamienisz się w anorektyczkę. Czym ty się odżywiasz, głośna kobieto ? - spojrzał na mnie z oczekiwaniem.
- Nie twój biznes - usiadłam i zaczęłam popijać pomarańczowa ciecz.
- Zawieziesz ? - spróbowałam ponownie. 
- Nie .
- Zawieziesz ? 
- Tak  - powiedział zrezygnowany.
- Serio ?! - krzyknęłam radośnie.
- Nie - odpowiedział, położył się na kanapie i zamknął oczy. 
- Drań - rzekłam i poszłam do łazienki. Chciałam zbadać teren. Może ma gdzieś prochy ? Kto go tam wie. Weszłam do łazienki. Jak wcześniej wspomniałam, była świetna. Mała, ale świetna. Chciałabym taką mieć. Moja jest za duża. A kiedy Fabiana nie ma, wydaje się być większa.Zaczęłam szperać w szafkach. Były zapełnione gumkami, wsuwkami, szminkami i najrozmaitszymi rodzajami kosmetyków. W samym centrum szafki zauważyła wielką spinkę, była złota posypana proszkiem. Brokat. Kiedy wzięłam ją do ręki, brokat się nie przykleił do moich palców. Dobry rodzaj spinki. Po chwili zamarłam. Przecież taką samą spinkę miała pielęgniarka, tylko że była żółta .. czy .. nieee .. przecież dużo osób ma takie spinki. To nie koniecznie znaczy, że mieszkają ze sobą, albo jest ona częstym gościem Kuby. Postanowiłam sprawdzić, czy Kuba śpi. Powoli nachyliłam się nad nim. Chyba spał. Na palcach poszłam do pokoju, którego zakazał mi otwierać. Kiedy otworzyłam niepewnie drzwi, oniemiałam. To był z pewnością damski pokój. Było w nim pełno różowych, żółtych i czerwonych rzeczy. Kiedy otworzyłam szafki, były w nich z pewnością damskie rzeczy. Najrozmaitsze bluzki, spodenki i buty. Czy to możliwe że .. ta pielęgniarka to dziewczyna Kuby ? Ale przecież nie odezwała się do niego w szpitalu. 
- Proszę, proszę, proszę - usłyszała znajomy głos. Kobiecy głos. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz