- Widzę, że ci się spodobało. Przyzwyczaj się, bo to twoja działka - powiedziałam do niego wesoło. Układało nam się wspaniale. Niedawno wprowadziłam się do niego, więc nasze stosunki polepszyły się. Regularnie odwiedzamy Mikołaja.
Kiedy otworzyłam drzwi, zamarłam. Dominika.
- Czego chcesz ? - rzuciłam oschle.
- Nie pamiętasz ? Mam tu swoje rzeczy, dziecko - powiedziała i jak gdyby nigdy nic weszła do domu.
- Niestety, tak. Pamiętam - rzuciłam oschle. Kiedy dołączyłam do niej, wieszała się na plecach Kuby.
- Czy siostra nie może odwiedzić brata ? - zapytała słodko. Nie mogłam w to uwierzyć. Kiedy byłam mała, Dominika to było odzwierciedlenie anioła. Mądra, miła, wesoła i ładna. A teraz ? Teraz nie ma ani krzty kobiecości. Teraz w ogóle nie wydaje się ładna.
- Może - powiedział zirytowany. - Puść mnie.. - dodał wyrywając się z jej objęć.
- Phi. Wiesz co ? Ostatnio zrobiłeś się za milutki. Twoja obojętność była taka .. seksi. A teraz .. jesteś.. nudny ? Tak. nudny - powiedziała siadając przy stole. Położyła swoje idealne stopy na krześle i zaczęła oglądać, jak wyglądają z daleka.
- Po co na prawdę przyszłaś ? - zapytałam. Byłam już naprawdę poirytowana.
- Jak to po co !? Będę z wami mieszkać, moje gołąbeczki ! - krzyknęła i zaczęła chichotać.
- Co ?! - krzyknęliśmy chórem z Kubą. Wypuścił talerz, który roztrzaskał się na kilkadziesiąt kryształków. Zapowiada się ciekawie..
***
- Masz swój dom ! - krzyknął Kuba.
- Nudno tam jest .. a tu mogę się świetnie z wami bawić - powiedziała pociągając mnie do siebie. Cmoknęła w policzek zostawiając ślad błyszczyku. Był zimny. Pośpiesznie zaczęłam wycierać twarz.
- Próbowałam z Mikołajem .. ale on nadal się łudzi, że wrócisz do niego. Naiwniak ! To w nim kocham - powiedziała uśmiechając się.
- Nie można kogoś zmusić, żeby się zakochał .. - zaczęłam ale nie dała mi skończyć.
- A właśnie, że można. Tobie się udało, mi tym bardziej się uda - powiedziała zbyt ostro.
- Mi ? - zapytałam zdziwiona.
- Owinęłaś sobie wokół palca i Kubę, i Mikołaja ! - krzyknęła.
- Dosyć tego. Wynoś się - powiedział Kuba. - Mam tego dosyć. Nie rozumiesz ? Od paru lat ci to powtarzam, że zakochałem się w niej z własnej woli ! A teraz zejdź mi z oczu, siostro - powiedział oburzony.
- Eh .. nie jestem tu chyba mile widziana .. huh, zobaczymy, kto ostatni będzie się śmiał -powiedziała.
- My - powiedział. - A teraz wynocha - powiedział biorąc siostrę za ramię. Zbyt mocno.
- Puść, frajerze ! Co ty sobie myślisz ?! - powiedziała popychając go na zmywarkę. Dzięki jemu upadkowi wszystkie talerze runęły na ziemię co skutkiem było potłuczenie się ich.
- Policzymy się - powiedziała wprost do mnie i ruszyła na pięcie do wyjścia. Trzask ! Nie było jej już.
Zabawa dopiero się zaczęła ..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz