środa, 4 stycznia 2012

Rozdział V .

Idąc do szkoły, powoli żułam Skittlesy. Nigdy ich od razu nie połykałam. Rozkoszowałam się ich smakiem. To były moje ulubione cukierki. I mojego brata też .. Zawsze, kiedy miałam doła, Fabian podchodził do mnie ze słodką niespodzianką. To był ich 'tajny' sekret. Te cukierki były magiczne, które pomagały dążyć do naszych wyznaczonych celów. Teraz to nie miało sensu. Szybkim susem znalazłam się przy koszu na śmieci i wyrzuciłam je. Zmarszczyłam nos z obrzydzenia. Byłam taka samolubna. Przecież te cukierki były nasze, a nie ' moje ' . Nie mogłam się nimi opychać. Przyspieszyłam. Chciałam, żeby ten rok szkolny szybko się skończył. Miała sporo do nadrobienia przez .. owe wydarzenie, które nastąpiło 3 miesiące temu. Kiedy wchodziłam po schodach, wpadłam w czyjeś ramiona.
- Wy .. - zamarłam. To była najpiękniejsza istota, jaką w życiu widziałam.Jego pasma kasztanowych włosów okalały twarz. Był wysoki i drobnej budowy. Wyglądał jak istota pozaziemska. Albo opcja druga : On był wampirem. Jednak to nie to przykuło moją uwagę. Jego oczy. Jego czekoladowe oczy. Były jak oczy kota. Dzikie i nieposkromione. Widziałam w nich bunt, smutek, żal i rozpacz. Lśniły jak szmaragdy. Miał na sobie bandamkę, rozchodzone, czarne trampki za kostki i koszulę w kratę. Na szyi miał słuchawki. Dopiero po chwili zorientowałam się, że jestem w jego ramionach. Zarumieniłam się, gdyż to uczucie był takie cudowne .. delikatne. Objął mnie w pasie i przytulił. Po chwili poczułam na moim ramieniu coś wilgotnego. Czyżby płakał ? Odsunęłam go od siebie i popatrzyłam mu prosto w oczy. Tak. Płakał. Miał dosyć życia ? 
- Uważaj jak chodzisz. Twoje myśli kiedyś Cię zgubią - powiedział odpychając ją brutalnie od siebie. Co z nim nie tak ? 
- Twoje najwyraźniej już to zrobiły, kmiocie. Zejdź mi z drogi. A jeżeli jeszcze raz mnie tkniesz, podam Cię do sądu o molestowanie seksualne - powiedziałam niewzruszona. Chciałam mu pokazać, kto tu rządzi.
- Huh. Masz charakterek. Ale jeżeli masz mnie podawać do sądu, wspomnij, że to ty rzuciłaś mi się w ramiona, Martyna - powiedział nieznajomy. 

***

Jak się okazało, owy chłopak doszedł do naszej klasy. 
- Moi drodzy przyjaciele - zaczęła pani Jankowiak. - Jak zapewne wiecie, do naszej klasy doszedł nowy uczeń. Przyjmijcie go serdecznie, bardzo proszę. Liczę na was - powiedziała z uśmiechem na twarzy. Następnie zwróciła się do Kuby. - Wybierz miejsce, mój drogi. - mówiąc to usiadła za biurkiem i wyczekiwała jego odpowiedzi. Rozejrzałam się po klasie. Było sporo pustych miejsc w klasie. A nawet i zdarzały się puste ławki. Ciekawe. Pewnie usiądzie z tą Kaśką. Albo z przygłupem Albinem. Klasowym dowcipnisiem. Przerzuciła  na niego wzrok. Ich spojrzenia się spotkały. Wyciągnął przed siebie palca i wskazał w moją stronę. Pod wpływem impulsu spojrzałam za siebie. Przecież siedziałam w ostatniej ławce, a za mną nikogo nie było. 
- Z nią - powiedział krótko i zwięźle. Wziął swoją torbę marki Pumy i ruszył w moją stronę.
- Ch-chwila ! Nie tylko ty masz do decydowania. Pani profesor, niech pani będzie rozsądna ! Jest tu tyle pustych ławek ! - powiedziałam z wyrzutem w stronę pani Jankowiak. 
- Ależ kochanie ! Szykuje się romans , czuję to ! Ah , czy to nie wspaniałe ! Dwoje ludzi .. 
- Dosyć ! Co to za brednie ! - powiedziałam rumieniąc się.
- To słooooodkie - powiedziała zaciskając powieki. Jej twarz cała promieniała. 
- Profeso.. 
- Tak. Chcę usiąść z tą rozkapryszoną i za głośną dziewczyną - rzekł stanowczo Kuba.
Tak. Ale czy ja nie mam nic do powodzenia ? Romans ! Też mi coś. 
- Niech pani nie będzie dzieckiem -- zaczęłam ostrożnie. 
- Aaaaj , skarbie , dosyć tego - powiedziała uśmiechając się słodko. Puściła mi buziaka w powietrzu. - Wracamy do lekcji, moi mali przyjaciele ! 
Co ja pocznę ?!

2 komentarze:

  1. ''Zawsze, kiedy miałam doła, Fabian podchodził do mnie ze słodką niespodzianką. To był ich 'tajny' sekret.''

    To ta Martyna opowiada czy ty opisujesz tą historię?

    ''To był ICH[...]'' CZY ''[...]kiedy miałam doła[...]''

    Bardzo mi się to podoba,ale wiadomo,że ten Kuba zakocha(lub coś w ten deseń)w Martynie. Czyli jak normalna romantyczna książka ;> Ekstra!

    OdpowiedzUsuń
  2. To był zamierzany efekt. : ] Opowiadam to z perspektywy Martyny, tylko '' To był ICH[...]'' miało wyglądać na jej myśl. :] Dziękuję Domi ! :*

    OdpowiedzUsuń