- Zobacz - mówiłam. - Tutaj jest napisane '' Martynka '' , no nie ? Nie pisze tutaj '' Mikołaj ''. Więc chyba nie masz prawa tu zaglądać, czyż nie ? - zapytałam spokojnie. Ta sprawa powoli zaczęła wytrącać mnie z równowagi, jaką z trudnością osiągnęłam.
- Okropna. Jestem miły, prawda ? To wszystko przez Fabiana ? - zapytał zaciskając moje ramię.
- Zamknij się - powiedziałam.
- Głupia jesteś ? To że twój brat nie żyje, nie znaczy że.. - spoliczkowałam go. To stało się pod wpływem impulsu. Fabian zawsze był dla mnie najważniejszy, i wzmianka, nawet dobra przyprawiała mnie o dreszcze.
- Nie mów o zmarłych - rzuciłam i pobiegłam do swojego pokoju.
***
Obudził mnie dźwięk dzwonka. Nie miała ochoty nikogo widzieć. Nie poruszyłam się z miejsca. Usłyszałam trzask drzwi. Zapomniałam, że w domu jest Mikołaj. Otworzył drzwi. Kretyn.
- Jest , zaraz ją zawołam - powiedział. Zabiję go, słowo.
- Ale bądź delikatny, Mikołaju, dobrze ? - zapytała moja sąsiadka, Alicja.
- Martyna. Ktoś do ciebie - powiedział i wszedł do pokoju .. teraz tak jakby swojego. Wstałam z łóżka i niechętnie ruszyłam w stronę salonu. Siedziała na krześle. Nie wyglądała staro. Była ładną, zadbaną, młodą kobietą. Zawsze jej dokuczałam .. małe, niewinne żarciki. Kiedyś .. nie ważne.
- Dzień Dobry - powiedziałam ochrypniętym głosem. Może jak zobaczy, że źle się czuję to pójdzie sobie.
- Kochanie, jesteś chora ? Masz dziwny głos.. muszę się tobą zaopiekować. Mikołaj jest pełnoletni, ale wciąż jest jak dziecko. Nie mogę mu powierzyć chorej nastolatki, co to , to nie .
- Ale ..- zaczęłam. Bezskutecznie.
- Nie ma ale , nie, nie , nie - powiedziała. - Mów mi Alicja - mrugnęła do mnie z uśmiechem na twarzy. I tak zaczęła się mną opiekować. Szczerze ? To się jednak cieszę. Dużo mnie łączy z Alicją. Myślę, że mimo tego wieku, możemy zostać przyjaciółkami.
- I jak było ?- zapytał wieczorem Mikołaj po wyjściu Alicji.
- Jest wspaniała, dziwię się, że tego nie zauważyłam - powiedziałam. Uświadomiła mi, że nie mogę żyć przeszłością.
- To .. dobrze - powiedział uśmiechając się. - Dobranoc - wyszedł. I wtedy coś sobie uświadomiłam. Zapomniałam o pocałunku ! Ale .. to i tak nic nie znaczyło. Znowu się kimś bawi.Uhhhhmm ! Jak ja go nienawidzę !
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz