czwartek, 29 grudnia 2011

Rozdział IV .

- Hmm .. tak myślę, że to było w MOJEJ szafce. Chodź , pokażę Ci - powiedziałam i pobiegłam do łazienki. Chwilę później dołączył do mnie.
- Zobacz - mówiłam. - Tutaj jest napisane '' Martynka '' , no nie ? Nie pisze tutaj  '' Mikołaj ''. Więc chyba nie masz prawa tu zaglądać, czyż nie ? - zapytałam spokojnie. Ta sprawa powoli zaczęła wytrącać mnie z równowagi, jaką z trudnością osiągnęłam.
- Okropna. Jestem miły, prawda ? To wszystko przez Fabiana ? - zapytał zaciskając moje ramię.
- Zamknij się - powiedziałam.
- Głupia jesteś ? To że twój brat nie żyje, nie znaczy że.. - spoliczkowałam go. To stało się pod wpływem impulsu. Fabian zawsze był dla mnie najważniejszy, i wzmianka, nawet dobra przyprawiała mnie o dreszcze.
- Nie mów o zmarłych - rzuciłam i pobiegłam do swojego pokoju.


***


Obudził mnie dźwięk dzwonka. Nie miała ochoty nikogo widzieć. Nie poruszyłam się z miejsca. Usłyszałam trzask drzwi. Zapomniałam, że w domu jest Mikołaj. Otworzył drzwi. Kretyn. 
- Jest , zaraz ją zawołam - powiedział. Zabiję go, słowo. 
- Ale bądź delikatny, Mikołaju, dobrze ? - zapytała moja sąsiadka, Alicja.
- Martyna. Ktoś do ciebie - powiedział i wszedł do pokoju .. teraz tak jakby swojego. Wstałam z łóżka i niechętnie ruszyłam w stronę salonu. Siedziała na krześle. Nie wyglądała staro. Była ładną, zadbaną, młodą kobietą. Zawsze jej dokuczałam .. małe, niewinne żarciki. Kiedyś .. nie ważne. 
- Dzień Dobry - powiedziałam ochrypniętym głosem. Może jak zobaczy, że źle się czuję to pójdzie sobie. 
- Kochanie, jesteś chora ? Masz dziwny głos.. muszę się tobą zaopiekować. Mikołaj jest pełnoletni, ale wciąż jest jak dziecko. Nie mogę mu powierzyć chorej nastolatki, co to , to nie .
- Ale ..- zaczęłam. Bezskutecznie.
- Nie ma ale , nie, nie , nie - powiedziała. - Mów mi Alicja - mrugnęła do mnie z uśmiechem na twarzy. I tak zaczęła się mną opiekować. Szczerze ? To się jednak cieszę. Dużo mnie łączy z Alicją. Myślę, że mimo tego wieku, możemy zostać przyjaciółkami. 
- I jak było ?- zapytał wieczorem Mikołaj po wyjściu Alicji.
- Jest wspaniała, dziwię się, że tego nie zauważyłam - powiedziałam. Uświadomiła mi, że nie mogę żyć przeszłością.
- To .. dobrze - powiedział uśmiechając się. - Dobranoc - wyszedł. I wtedy coś sobie uświadomiłam. Zapomniałam o pocałunku ! Ale .. to i tak nic nie znaczyło. Znowu się kimś bawi.Uhhhhmm !  Jak ja go nienawidzę !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz