niedziela, 25 grudnia 2011

Rozdział II .

- Wiesz .. Długo się nie widzieliśmy. Jejku .. wyrosłaś, dziewczyno - powiedział biorąc kolejny łyk kawy. Poprawił sobie grzywkę. Wkurzyło mnie to.
- Jeżeli ją cały czas poprawiasz, to po cholerę ją robiłeś - powiedziałam wtrącona z równowagi. Przypomniało mi się, że Fabian .. też miał.. identyczne włosy. Mikołaj był do niego strasznie podobny. Zbliżyłam swoją twarz do jego. Zmierzwiłam mu włosy. Na jego twarzy pojawił się rumieniec. Taki jak u Fabiana, jej starszego, zmarłego brata. Odsunęłam się od niego.
- I po jaką cholerę wyglądasz jak on - fukałam. Po prostu się na nim wyżywałam. Nie miałam na kim innym. Odwróciłam twarz, żeby nie widział jak płaczę. Czułam na sobie jego spojrzenie. Obserwował mnie.
- Nic się nie zmieniłaś, Martyna. Nadal narwa..
- Zamknij się ! Nie było cię tu 4 lata ! Nie tobie mnie oceniać !  Nie dałeś znaku życia , a teraz co ?! Pojawiasz się tu mówiąc '' ojoj, zamieszkam z tobą, bo taka była wola twojego brata ''. Kpisz, frajerze ?! - wrzeszczała na niego. Dyszała ze złości.
-  Nie kpię, Tysia.. - powiedział poważnie. Zawsze tak na nią gadał. Od małego. Dlatego była w nim zakochana. Nazywa się Mikołaj i jest starszy o de mnie o 3 lata. Ma 19 lat. Kiedy byłam mała .. był jak mój brat. Uważałam go za mojego drugiego brata. Byłam w nim zakochana do szaleństwa. Opiekuńczy, zawsze się uśmiechał wymawiając moje imię. Jasne, umawiał się z dziewczynami. Ale tylko na chwilę, więc wiedziałam, że mogę być spokojna i dorosnę, by być dla niego wspaniałą dziewczyną. Ale .. kiedyś bez słowa zwiał ze swoją dziewczyną. Zostawił kartkę, że chcą być na zawsze razem. Złamał mi tym serce. Nie wiedziałam go 4 lata od tamtej pory. I nagle wrócił.
- Hahahaha , jesteś żałosny. Gdzie jest Dominika ? Twoja żonka ? Chyba że zostawiła takiego beznadziejnego typa jak ty ! - powiedziałam wciąż kipiąc ze złości. Takiego czegoś nigdy się nie zapomina, a tym bardziej wybacza.
- Nie. To ja ją zostawiłem. - powiedział.
- Serio ? No nie gadajcie, zapisze w pamiętniku - powiedziałam złośliwie.
- Tak. Wróciłem, żeby się tobą opiekować. Twój brat .. p-pro.. - nie dokończył. Zaczął płakać. Schwał twarz w rękach o się odwrócił.  Miałam dzięki temu satysfakcję. Ale nie na długo. Pod wpływem impulsu wstałam i objęłam. Oboje płakaliśmy. Popchałam go.
- Mieszkaj tu sobie ile chcesz, z dala o de mnie ! Nie chcę cię oglądać, bo robi mi się niedobrze na twój widok ! - krzyczałam. Wbiegłam do pokoju Fabiana.. zrobiłam błąd. wielki błąd.

***


- Tysia ! Patrz, konik polny ! - zawołał Mikołaj. Cały rumiany, a zarazem wyglądający bardzo dojrzale.
- Aaa ! Jaki słodki ! - owa dziewczynka zaczęła piszczeć z zachwytu. Ma długie, lśniące włosy które latają w każdą stronę świata.
- Taki jak ty - powiedział uśmiechając się. Biegła za nim chcą potrzymać robala. Potknęła się i upadła.
- Nic ci ..
- Aaaaał ! - zapiszczała dziewczynka. Złapała się za kolano i patrzyła w niebo. - Nie będę płakać, nie będę ! - krzyczała zaciskając zęby. Podbiegł do niej.
- Bólu, bólu, znikaj ! - powiedział całując lekko rankę na kolanie. Jej oczy wpatrzone były w jego twarz. Kochała go. Wie to na pewno.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz