- Wy .. - zamarłam. To była najpiękniejsza istota, jaką w życiu widziałam.Jego pasma kasztanowych włosów okalały twarz. Był wysoki i drobnej budowy. Wyglądał jak istota pozaziemska. Albo opcja druga : On był wampirem. Jednak to nie to przykuło moją uwagę. Jego oczy. Jego czekoladowe oczy. Były jak oczy kota. Dzikie i nieposkromione. Widziałam w nich bunt, smutek, żal i rozpacz. Lśniły jak szmaragdy. Miał na sobie bandamkę, rozchodzone, czarne trampki za kostki i koszulę w kratę. Na szyi miał słuchawki. Dopiero po chwili zorientowałam się, że jestem w jego ramionach. Zarumieniłam się, gdyż to uczucie był takie cudowne .. delikatne. Objął mnie w pasie i przytulił. Po chwili poczułam na moim ramieniu coś wilgotnego. Czyżby płakał ? Odsunęłam go od siebie i popatrzyłam mu prosto w oczy. Tak. Płakał. Miał dosyć życia ?
- Uważaj jak chodzisz. Twoje myśli kiedyś Cię zgubią - powiedział odpychając ją brutalnie od siebie. Co z nim nie tak ?
- Twoje najwyraźniej już to zrobiły, kmiocie. Zejdź mi z drogi. A jeżeli jeszcze raz mnie tkniesz, podam Cię do sądu o molestowanie seksualne - powiedziałam niewzruszona. Chciałam mu pokazać, kto tu rządzi.
- Huh. Masz charakterek. Ale jeżeli masz mnie podawać do sądu, wspomnij, że to ty rzuciłaś mi się w ramiona, Martyna - powiedział nieznajomy.
***
Jak się okazało, owy chłopak doszedł do naszej klasy.
- Moi drodzy przyjaciele - zaczęła pani Jankowiak. - Jak zapewne wiecie, do naszej klasy doszedł nowy uczeń. Przyjmijcie go serdecznie, bardzo proszę. Liczę na was - powiedziała z uśmiechem na twarzy. Następnie zwróciła się do Kuby. - Wybierz miejsce, mój drogi. - mówiąc to usiadła za biurkiem i wyczekiwała jego odpowiedzi. Rozejrzałam się po klasie. Było sporo pustych miejsc w klasie. A nawet i zdarzały się puste ławki. Ciekawe. Pewnie usiądzie z tą Kaśką. Albo z przygłupem Albinem. Klasowym dowcipnisiem. Przerzuciła na niego wzrok. Ich spojrzenia się spotkały. Wyciągnął przed siebie palca i wskazał w moją stronę. Pod wpływem impulsu spojrzałam za siebie. Przecież siedziałam w ostatniej ławce, a za mną nikogo nie było.
- Z nią - powiedział krótko i zwięźle. Wziął swoją torbę marki Pumy i ruszył w moją stronę.
- Ch-chwila ! Nie tylko ty masz do decydowania. Pani profesor, niech pani będzie rozsądna ! Jest tu tyle pustych ławek ! - powiedziałam z wyrzutem w stronę pani Jankowiak.
- Ależ kochanie ! Szykuje się romans , czuję to ! Ah , czy to nie wspaniałe ! Dwoje ludzi ..
- Dosyć ! Co to za brednie ! - powiedziałam rumieniąc się.
- To słooooodkie - powiedziała zaciskając powieki. Jej twarz cała promieniała.
- Profeso..
- Tak. Chcę usiąść z tą rozkapryszoną i za głośną dziewczyną - rzekł stanowczo Kuba.
Tak. Ale czy ja nie mam nic do powodzenia ? Romans ! Też mi coś.
- Niech pani nie będzie dzieckiem -- zaczęłam ostrożnie.
- Aaaaj , skarbie , dosyć tego - powiedziała uśmiechając się słodko. Puściła mi buziaka w powietrzu. - Wracamy do lekcji, moi mali przyjaciele !
Co ja pocznę ?!
''Zawsze, kiedy miałam doła, Fabian podchodził do mnie ze słodką niespodzianką. To był ich 'tajny' sekret.''
OdpowiedzUsuńTo ta Martyna opowiada czy ty opisujesz tą historię?
''To był ICH[...]'' CZY ''[...]kiedy miałam doła[...]''
Bardzo mi się to podoba,ale wiadomo,że ten Kuba zakocha(lub coś w ten deseń)w Martynie. Czyli jak normalna romantyczna książka ;> Ekstra!
To był zamierzany efekt. : ] Opowiadam to z perspektywy Martyny, tylko '' To był ICH[...]'' miało wyglądać na jej myśl. :] Dziękuję Domi ! :*
OdpowiedzUsuń