poniedziałek, 16 stycznia 2012

Rozdział XXVII . - oczyma Mikołaja.

Właśnie przechodziłem przez pasy. Miałem w dupie czerwone światło, miałem w dupie krzyki oburzonych kierowców. W tej własnie chwili miałem nadzieję, że któryś z kierowców pomoże mi zasnąć i się nie obudzić. Miałem nadzieję, że nie zahamuje i to będzie koniec cierpień. Mimo, iż wiedziałem, że to kiedyś nastąpi, nie wiedziałem, jak bardzo może to przeżywać i jak bardzo może to boleć.
- Jezusie, nigdy nie widziałam takiego debila jak ty - usłyszał głos za sobą. Kiedy się obrócił, stała ona. Julia.
Nigdy nie patrzył na Julię jak na kobietę. Zawsze była dla niego koleżanką i przyjaciółką Martyny. Ale kiedy tak stała i wpatrywała się w niego tymi swoimi oczami, poczuł coś w klatce piersiowej. To był natychmiastowy ucisk, który był miłym uczuciem. Jego ciało stało się lekkie.
- Serio ? Dlaczego tak myślisz ? - zapytał zmieszany po czym odwrócił się w drugą stronę.
- Człowieku, o mało cię nie przejechali - powiedziała po czym przyspieszyła kroku i znalazła się obok niego. Szli ramie w ramie nie odzywając się do siebie ani słowem. Nigdy nie widział jej tak poważnej. Zawsze rozgadana, hałaśliwa dziewczyna zmieniła się w potulnego baranka.
- Co teraz masz zamiar robić ? - spytała Julia. Nie wiedziałem, tak właściwie. Sprawa z Martyną wyprowadziła mnie z równowagi.
- Nic - odpowiedziałem obojętnie, chociaż czułem się szczęśliwy, myśląc że chce mnie gdzieś zaprosić. Być może .
- To mam pomysł - powiedziała po czym złapała mnie za rękę i zaczęła biec.


***


- Taaa .. to naprawdę wspaniały pomysł - powiedziałem sarkastycznie gdy dotarliśmy na miejsce. Skatepark. Jedyne miejsce, którego nienawidzę. 
- Nie lubisz ?! Jaki leszcz .. - powiedziała śmiejąc się. podobała mi się, kiedy się szeroko uśmiechała. Jej kolczyki połyskiwały, a ona sama wyglądała cudownie. Nie wiem skąd to uczucie. Po prostu było.
- Odezwał się mistrz - powiedziałem śmiejąc się. Jej mina ? Bezcenna. 
- Jak tam chcesz - powiedziała. - Chodź, przywitamy się - dodała. 
To prawda. Nie byliśmy jedynymi, którzy postanowili odwiedzić to miejsce. Na ziemi siedziały dwie laski. Paliły. Nie wiem, może to głupie, ale czuję, że takie laski są okropne i wolę trzymać się od nich z daleka. 
- Siema - rzuciła Julka podchodząc do bandy chłopaków trzymających w rękach deski. 
- Jul ! - krzyknął najwyższy podchodzą i obejmując ją. Po chwili przed oczami ukazał mi się obraz Kuby Martyny .. stop ! Spędzam teraz czas z Julką, i nie mogę myśleć o tematach, już dla mnie skończonych. 
- Too .. jest Mikołaj - powiedziała pokazując na mnie palcem. Znalazła się obok mnie i wzięła pod rękę. 
- Twój nowy boy ? - zapytał drugi. Był chudej postury. Dobrze się prezentował, ale na pewno nie świecił inteligencją. Umiałem rozpoznać takich. 
- N-nie .. to mój przyjaciel - powiedziała czerwieniąc się. - Z resztą, debile, to i tak nie wasza sprawa - dodała śmiejąc się.
- Już myślałem, to byłby słaby wybór .. - dodał po chwili.
- Co masz na myśli ? - zapytałem zbyt pewnie robiąc krok do przodu. 
- To, że na stówę nie masz jaj - powiedział patrząc mi prosto w oczy. 
Nie wiem, kiedy i jak to się stało, ale poczułem silny ból. Tak. Uderzyłem go w sam środek jego gęby. Mały nie pozostał mi dłużny. Nie liczyłem na wiele, ale jednak się przeliczyłem. Uderzył mnie z potrojoną siłą. Nagle wszystko stało się takie nierealne. Upadłem bezwładnie na ziemię.
- Mikołaj ! - krzyknęła Julia podbiegając do mnie. 
- Jezu, Damian ! Musisz być takim kretynem !? - krzyknęła w stronę młodego. 
- Nie widziałaś ?! To ona zaczął ! - krzyknął. - Chodźcie chłopaki. 
Zostaliśmy tylko my. 
- Chodźmy, ty idioto - powiedziała pomagając mi wstać. 
- Chcę się uwalić - powiedziałem patrząc prosto w jej oczy. 
- W końcu gadasz do rzeczy - powiedziała śmiejąc się. - Chodźmy do Aurory - dodała po czym ruszyliśmy w stronę odjazdowego klubu, w którym często robiono najlepsze dyskoteki w mieście. 


***


- Hahaha, nieee prawda - piszczała Julka chwiejąc się. Była uchlana w trzy dupy. Nie dziwię się po tym, ile tego alkoholu spożyła. Też nieźle dałem sobie popalić. 
- Zamknij się, niedoświadczona jesteś gówniaro - powiedziałem śmiejąc się jak skończony idiota. To było z mojej strony głupie namówić ją na taką zabawę. Spojrzałem na zegarek. Moim oczom ukazały się tylko zamazane litery i nic więcej. 
- Ci .. - szepnęła Julka po czym wybuchnęła gromkim śmiechem.
- Nie wiesz co mówisz, pijana jesteś - krzyczałem. - Jestem panem świata ! - dodałem przybierając pozę Rose z '' Titanica '' . Po chwili ktoś objął mnie w pasie. To była Julka zapewne udająca Jack'a. 
- Nie jestem pijana ! - pisnęła mi do ucha. Weszliśmy do domu. Nikogo jak zwykle nie było. 
- No gdzie się schowaliście, kociaki ?! - krzyczałem podnosząc poduszki i otwierając lodówkę. Nikogo nie było, mimo to miałem nadzieję że zobaczę Martynę i wygarnę jej wszystko, co myślę. Nagle ktoś nadepnął mi na piętę, czego skutkiem było wywalenie się na ziemię. Julka spadła na mnie i przygniotła mnie. Nie ruszyła się jednak. Nasze twarz dzieliły centymetry, a nawet milimetry. Zrobiła to. Nasze usta odnalazły się. To był zachłanny pocałunek, który sprawił, że moje serce zadrżało. Nie powinniśmy ..
- Dosyć .. - powiedziałem odpychając ją od siebie. Nie mogłem tego zrobić. To był cios poniżej pasa. 
- Musimy .. - powiedziała i powróciła do czynności. Co stało się potem ? Stało się to, że wylądowaliśmy w łóżku. Nie miała na sobie ubrań. Ja w gruncie rzeczy też nie. Po tej całej szopce opadliśmy na łóżko. Byłem dosyć zmęczony na jakiekolwiek wyjaśnienia czy co kol wiek. Po prostu nie umiałem cofnąć czasu. Po części .. spodobało mi się. Z drugiej strony .. zdradziłem Martynę. Chwila. Nie mogłem jej zdradzić, bo wybrała Kubę. Teoretycznie, to ona zdradziła Aleksa jako chłopaka, ja zdradziłem jako kumpel. Bałem się tylko jednego ..
- Chyba cię kocham - szepnęła po czym zamknęła swoje oczy. 

1 komentarz:

  1. Zajebiste! Czekam na dalsze rozdziały! ;* Musisz to nadrobić bo nie piszesz przez kilka dni Skarbie! <3

    OdpowiedzUsuń