- Niestety .. Nie mów do mnie ciocia. Jestem Eliza, czyż nie ? - rzuciła oschle kierują wzrok w stronę Michałka. Skrzywiła się. - Heh, wiedziałam, że kiedyś przyniesiesz wstyd swojemu ojcu .., nie spodziewałam się, że urodzisz bękarta. Brawa .. dla Ciebie.
- Jak śmiesz .. - nie zdążyłam dokończyć gdyż poczułam przeszywający moją twarz ból. Moje myśli zaczęły bezwładnie krążyć mi w głowie. Zakręciło mi się w głowie, przez co mogłam upuścić dziecko.
-Trzymaj języka za zębami, kochanie. Jesteś jak matka. Bezwartościowe zero - powiedziała bez konkretnego wyrazu twarzy.
Mój wzrok przykuło coś, a raczej ktoś, kto stał w progu. Kuba przyglądał się całemu zdarzeniu. Tak jak i ja, był zszokowany. Jego szok przeobraził się jednak w coś, czego nie byłam w stanie rozgryźć. To była dzikość, jakiej nigdy przedtem nie widziałam. Szybkim krokiem znalazł się obok, gładząc mój policzek.
- Ty odrażająca kreaturo - syknął w stronę Elizy.
- Nazywał mnie tak mąż, i jakoś to przeżyłam, tak i teraz przeżyję, zważając na to, że jesteś nikim - powiedziała uśmiechając się słodko w jego stronę.
- Nie waż się ich dotykać .. - rzucił jej spojrzenie pełne nienawiści.
- Kubusiu, tak się nazywasz, prawda ? Heh. Zmieniłeś się.. kiedyś byłeś grzecznym i dobrze wychowanym chłopcem. A teraz .. dzięki niej stałeś się tak samo beznadziejny jak ona sama- rzuciła mu oceniając stan swoich nowych tipsów - I jeszcze ten bękart ..
Popatrzyłam na Kubę i zamarłam. W jego oczach można było ujrzeć łzy. Stopniowo zbierało się ich coraz więcej aż same trysnęły mu z oczu.
- Tak jak myślałam, żałosne ..
- Em, jeżeli skończyła pani swoje banalne przemówienie, proszę się stąd wynieść, bo wezwę ochronę - powiedziała Dominika ukazując się w drzwiach.
- Nasienie diabła .. - powiedziała z przerażeniem w oczach Eliza.
- Ha.. hahahah .. hahaha - wybuchnęła niekontrolowanym śmiechem Dominika. - Dalej mnie tak pani nazywa mimo, że minęło tyle lat ..
- Znajdź mi osobę, która poznałaby cię i była normalna ! - krzyknęła Eliza patrząc jej prosto w oczy.
- Radzę, żebyś stąd wyszła, zanim zrobię coś, czego będę ..a raczej nie będę żałować, ale sprawi mi to niewyobrażalną radochę ! - krzyknęła Dominika robiąc zgrabny piruet.
- Zobaczymy, kto ostatni będzie się śmiał .. - powiedziała po czym znikła.
Siedziałam z dzieckiem na rękach całkiem oszołomiona.
- Dominika .. zabierz je.. proszę .. - powiedziałam i po chwili to ona trzymała Michasia na rękach.
Kuba usiadł obok mnie biorąc moją dłoń i splątał ją ze swoją. Zamknęłam oczy i zacisnęłam usta. Eliza nie da nam spokoju. Eliza wszystko zniszczy. Eliza się wtrąci.
***
- Kuba, mamy wszystko ? - zapytałam po raz setny, bo wiedziałam, że o czymś zapomnieliśmy.
- Tak, mamy - powiedział śmiejąc się zapewne z mojej głupoty. Nie byłam pewna, czy kupiliśmy wszystko.
- Pampersy ? - zapytałam.
- Tak - odpowiedział.
- Chusteczki, przybory do kąpieli ? - zadałam ponownie pytanie.
- Tak, i .. tak - odpowiedział z nutką rozbawienia w głosie.
Byliśmy w drodze do domu. Tak. Mogliśmy zabrać naszego zdrowego maluszka.
Kiedy byliśmy na miejscu, Kuba wziął Michasia na ręce, a ja z Mikołajem zabraliśmy torby z bagażnika. Kuba był zakochany w naszym maleństwie. Zapatrzony był w niego jak w obrazek. Gdy tak patrzyłam na nich, było to jak miód na serce.
- Hej, Romeo, rusz się - powiedział oschle Mikołaj lekko kopiąc mnie w tył.
- Wybacz, już - powiedziałam po czym zeszłam mu z drogi. Brakuje mi mojego przyjaciela. Dawnego przyjaciela.. nadal żywi do mnie urazę. Mikołaj nie przepada zbytnio za Michasiem. Ostatnio słyszałam, jak mówił do niego '' Ty mały robalu, myślisz, że jesteś taki słodki ? '' . To było trochę przerażające. Odkąd jest z Julią, stał się dziwny. Nie umiem tego wyjaśnić.
- Ta, ta - odpowiedział po czym puścił do mnie oczko. Tak. To był mój dawny przyjaciel.
Kiedy dotarliśmy na górę, już na korytarzu słychać krzyki.
- Zostaw to idioto ! - krzyczała jak zwykle pełna sił witalnych Julia. Kiedy weszliśmy do środku Julia szarpała się z Albinem o małe śpioszki.
- Tyśka, kochanie, mam dla Ciebie prezento ! - krzyknęła Julia wyrywając Albinowi małe, niebieskie śpioszki.
- Ej, nie przeginasz ? - powiedział Albin wyrywając jej ubranko. - To od nas, a nie od niej - dodał.
- Phi, mówcie co chcecie, ja zapłaciłam więcej. O Jezusie, a kto to ! Mój malutki bąbelek ! - pisnęła Julka biegnąc prosto w stronę Mikołaja, Kuby i Michała.
- Oo, skarbie, też się cieszę, że Cię widzę - powiedział Mikołaj rozkładając ręce.
- Ta, ja też - machnęła Julka po czym zaczęła wyrywać Michasia z objęć Kuby.
- Proszę, weźcie to coś, zanim rozwali dom - powiedziała Iza podchodząc do Michałka.
- To coś ? Chyba się przesłyszałam - powiedziała Julka trzymając małego na kolankach.
- Em.. nie - powiedziała marszcząc nos.
- Jakbym nie miała mojego kochanego .. Michasia, dostałabyś w ryja - powiedziała.
- Zamknijcie się obie - powiedziałam śmiejąc się. - Jestem zmęczona.
- Ah, idź spać, ja się .. my się tu wszystkim zajmiemy ! - krzyknęła zadowolona Julia obcałowując Michasia.
- Dobrze wariatko, nie zgwałć mi synka - powiedziałam po czym zniknęłam w naszym pokoju. Myslałam, że to koniec. ale to dopiero początek naszych zmartwień.
''- Dobrze wariatko, nie zgwałć mi synka '' <- Genialne! :>
OdpowiedzUsuńCzekam na więcej rozdziałów. Mam nadzieje,że będziesz częściej pisać. c:
Nie śmiałabym zgwałcić jej synka . ♥
OdpowiedzUsuńJulia . :)